Home > Pitu-Pitu > Jak wygląda garaż marzeń?

Jak wygląda garaż marzeń?

Ostatnio trwa kumulacja kumulacji w Totalizatorze Sportowym Lotto. Niemal co tydzień jest do wygrania kilka, kilkanaście, a czasem kilkadziesiąt milionów złotych. Z racji tego, że w ostatni sobotni wieczór znajdowałem się w stanie umiarkowanego upojenia alkoholowego puściłem wodze fantazji i zacząłem się zastanawiać jak spożytkowałbym ewentualną wygraną. Naturalnie mam świadomość, że szansa wygranej jest mniejsza niż to, że zabije mnie cegła spadająca z dachu to miło było na chwilę przenieść się do baśniowej krainy milionerów.

Wódka to taki magiczny eliksir przemycający elementy świata baśni do rzeczywistości.

Ale nie należy przesadzać.

Każdy petrolhead marzy o własnym parku maszyn. Jak zatem wyglądałby prywatny park maszyn w moim przypadku?

Park maszyn…

Co to za określenie…

Lepiej brzmi chyba po prostu garaż.

Na pewno nie wypełniłbym go sznurkiem supersamochodów. Takich którymi przyozdabia się pulpity naszych komputerów, albo ściany w pokojach z dzieciństwa. Pomimo tego, że są zwykle owocem geniuszu kilku szalonych inżynierów i wrednego księgowego w styranym garniturze nerwowo spoglądającego z za ramion tych pozostałych to posiadanie jednego supersamochodu byłoby czymś wielkim. Ale nie napiszę który z tych wszystkich by to był.

I dlaczego byłaby to akurat Zonda.

Z pewnością wypełniłbym swój garaż wieloma zwykłymi samochodami. Trudno wymienić je wszystkie, ale na pewno byłoby ich sporo.

Ładne E36, Mazdę Miatę, Borewiczowego Poloneza, VW Sirocco,Toyotę Suprę, Hondę Prelude V generacji, E30,  …itp itd.

Każdy z samochodów, który znalazłby się w moim garażu z osobna byłby czymś zupełnie zwykłym. Ale razem dawałyby coś zupełnie innego. Coś czego każdy z osobna nie mógłby do końca zaoferować.

Wolność.

Wolność wyboru  jakim samochodem mam ochotę się dziś przejechać. To mogłoby  być wspaniałe uczucie. Wspominałem Wam wielokrotnie, że tak naprawdę nie jestem jakimś entuzjastą jednej marki. Doceniam samochody, które mają coś do zaoferowania. To coś nie zawsze jest widoczne na pierwszy rzut oka. Stąd taka różnorodność. Jak właściciel BMW, może myśleć o posiadaniu Hondy, albo VW? To proste.

Bo kocham samochody.

A każdy samochód może dawać radość. Wspominałem już o tym TUTAJ. Oczywiście dzięki obowiązującemu systemowi ubezpieczeń ( Ubezpieczenie na każdy samochód z osobna, a nie np.na kierowcę) płaciłbym z pewnością kupę kasy na ubezpieczenie tego placu zabaw. Myślę jednak, że byłoby to tego warte, a milioner nie musiałby się przejmować takimi pierdołami.

Przesiadywałbym wieczorami na postawionej w garażu kanapie i patrzył na nie wszystkie. Moim zmartwieniem byłoby tylko to który wezmę na przejażdżkę. Coś niesamowitego.

Ale zanim zostanę milionerem, prędzej pewnie trafi mnie wspomniana cegła.

Cegła.

I wszystko jasne.

Chyba więcej nie piję. Czego i Wam życzę.

Marzenia są na szczęście darmowe.

Podobne wpisy
Każdy czasem trochę przestaje wierzyć
Każdy chciał być kiedyś dorosły
Automat, czy faktycznie taki straszny?
Historia pewnego starego pendrive’a
Ta strona używa plików cookies (ang. ciasteczka). Możesz je wyłączyć w ustawieniach przeglądarki.
więcej o cookies
Ok