Home > Motoryzacja > Warsztat – jak wybrać odpowiedni?

Warsztat – jak wybrać odpowiedni?

Decydując się na jazdę starym samochodem wiesz, że spotka Cię to prędzej, czy później. Będziesz musiał wybrać warsztat w którym zostawisz swój samochód.

Od kilku lat jeżdżę klasycznymi samochodami. Dobra, dobra – czasem były to po prostu stare trupy. Jako że nie posiadam domu z dobrze wyposażonym warsztatem, a dysponuję jedynie ciasnym miejscem w hali garażowej, gdzie jeżeli podejmujesz się naprawy swojego samochodu i nie jest to uzupełnienie płynu do spryskiwaczy lub wyciągnięcie zakupów prosto z marketu reklamowanego przez zakonnice lubiące ogórki to jesteś zwyczajnie kosmitą. Po prostu kosmitą. A wszystko to dlatego, że zamiast kupić sobie nowego Fiata Pandę postanowiłem zainwestować w stare BMW. Łatwo można się domyślić, że nie wszystko da się wymienić/naprawić w takich warunkach. Jak zatem wybrać warsztat, który nie zbałamuci Twojego krążownika niczym prężny penis dziewiczej waginy. Czego zatem nauczyłem się przez te wszystkie lata? Zacznijmy od rzeczy najważniejszych.

a06b778cfa431ef4cf8158ae160a4f3f


Najważniejsze jest pierwsze wrażenie…

Na początku można podpytać znajomych, sprawdzić jakie opinie ma wytypowany w Internecie przybytek i tak dalej i tak dalej. Ale w końcu przyjdzie taki moment, że trzeba będzie wziąć sprawy w swoje ręce i podjąć męską decyzję. Zostawić, czy nie zostawić? Moim zdaniem dużą część instytucji można odpuścić na podstawie pierwszego wrażenia. Zwykle od razu odrzucam przydomowe „automechaniki” i warsztaty, które wyglądają jak barak z warzywniakiem wewnątrz. Takie miejsca kojarzą mi się zwykle ze straszliwym druciarstwem i łopatologicznymi naprawami. Przyglądam się także samochodom, które często na okolicznym placu oczekują na swoją kolej. Jeśli są to samochody, które wyglądają na takie dla których podstawowym narzędziem napraw jest taśma, tryta i pianka do okien to od razu zawijam swoje wredne cztery litery jak najdalej od tego miejsca. Jeżeli samo miejsce nie jest odstraszające i nie przypomina warsztatu Pana Henia, który nie uzupełniał od lat swojej wiedzy, bo przecież „ Panie, wszystkie auta są takie same. Jam mechanik, nie filozof” to staram się zamienić kilka słów z takim, czy innym pracownikiem. Starając się przy tym wyczuć z kim mam do czynienia. Jeżeli celowo palnę jakąś głupotę i mechanik grzecznie wyprowadzi mnie z błędu to jest to dobry znak. Wielu potrafi przytaknąć, coś smęcić, zacierając w głowie ręce na myśl o wystawionym później rachunku to trzeba uciekać. Znajomy wysłał kiedyś swoją małżonkę, która miała zlecić wymianę konkretnej części. Okazało się, że pracownik próbował naciągnąć ją na wymianę części, która w ogóle nie istnieje. Coś w stylu:

„Pani, bo tu jest jeszcze do wymiany, boczny wspornik poziomowania górnego mocowania płynnego łożyska. To bardzo niebezpieczne, normalnie to kosztuje 500 zł, ale ja pani to wymienię za 300 bo widzę, że w porządku z pani babka.

Na nieszczęście Janusza Biznesu zadzwoniła do męża, który po tym jak mechanik zaplątał się co właściwie chciał wymienić kazał przytomnie małżonce nie pozwolić dotykać ich samochodu i zbierać się stamtąd jak najszybciej. Jeżeli warsztat ma na stanie rozsądnych, sympatycznych i chętnie wyjaśniających poszczególne kwestie mechaników, to jest to dobry znak. Dla kontrastu kiedyś pojechałem do miejsca wypisz wymaluj z horroru. Wszedłem do środka i ujrzałem zaciemnione wnętrze. Drobne promienie światła przedzierające się przez małe okienko tuż pod sufitem okrywały sterty zużytych części. Porozrzucane wszędzie narzędzia z powodzeniem uniemożliwiały sprawne poruszanie się po tym zaciemnionym i cuchnącym wilgocią i wszechobecnym grzybem miejscem. Stanąłem sparaliżowany i rozejrzałem się po wnętrzu. Dookoła żywej duszy. Panowała absurdalna cisza. Przywitałem się więc głośno nasłuchując odpowiedzi. Pomiędzy stosami zużytych części otworzyły się drzwi niewidoczne do tej pory i moim oczom ukazał się mężczyzna około lat 50-ciu z bujnie zakrywającym otwór gębowy gęstym wąsem. W starym niebieskim kombinezonie i o spojrzeniu tak przerażającym i pełnym nienawiści, jakby przed chwilą uciekł z jakiegoś horroru, gdzie grał rolę psychopatycznego mordercy. „Słucham?!” – ryknął basowym głosem jakbym na złość postanowił odwiedzić jego jaskinie. Chwilę zajęło mi otrząśnięcie się z szoku. Zamieniłem kilka słów, ale Pan był tak milczący, że gdyby nie różne spontaniczne „taaa…” i „yhy…” można by to uznać za monolog. Podziękowałem za udzielone odpowiedzi ( w zasadzie ich brak) i zmyłem się stamtąd jak najszybciej. Sprawił wrażenie, jakoby jego głównym narzędziem pracy był młotek i przecinak. I siekiera. Siekiera ku*wa. Nigdy tam nie wróciłem.


Unikam też manufaktur( czasem też sieciówek). Dużych warsztatów, które zwykle mają po 5-8 stanowisk i zajmują się wszystkim jak popadnie. Od blacharki po prostowanie felg. Każdą marką. Często pracujący tam mechanicy to zwykli etatowcy niekiedy z przypadku. Jakość wykonywanych usług to wtedy tylko drobna pierdoła. Liczy się zakres napraw i koszt łączny na fakturze. Znam kilka przypadków z pierwszej ręki, gdzie znajomi albo zostali naciągnięci na niepotrzebną wymianę lub usługi, które miały zmienić ich życie. Wyrzucone pieniądze w błoto. Nie do odzyskania. Szczególnie, jeżeli coś zostanie wymienione bez naszej zgody.

Panie, te klocki wymieniłem, bo były tak już styrane, że szkoda gadać. Założyłem Valeo, dobra firma, sprawdzona. Wszyscy ją u nas montują i takie miałem na warsztacie „- gdy oznajmisz, że 3 tygodnie temu wymieniałeś klocki na te sprawdzonej jakości i masz na to fakturę to przecierają oczy.

Jaki warsztat zatem?

Najlepiej zaufany, sprawdzony przez kilku znajomych z różnymi przypadłościami. Nie manufaktura i nie przydomowy grajdołek, który może otworzyć sobie każdy. Nawet niekoniecznie z jakimś wykształceniem i doświadczeniem by uczyć się na autach klientów. Specjalizujący się w jednej lub kilku markach, a nie wszystkim jak leci. Nie zapyziały, ale też nie czysty jak sala operacyjna. Jeżeli nie macie znajomych, którzy mogliby Wam coś polecić to proponuję dokładnie sprawdzić w Internecie o tym miejscu. Jednak nie w katalogach firmowych, ale w miarę możliwości na różnych forach motoryzacyjnych. W ten sposób zminimalizuje się ryzyko, ale oczywiście nie da się go absolutnie wyeliminować, bo…


kontrola najwyższą formą zaufania

Nawet jeżeli uda się już znaleźć ten godny zaufania to nie warto zapominać, że kontrola jest najwyższą formą zaufania. Mam na względzie przypadek, gdzie mechanik był dobry przyjaciel. Oczywiście po imieniu. Wspólne imprezy i wypady z rodzinkami, a okazało się, ze ludzi, którzy mieli do niego pełne zaufanie przycinał od dobrych kilku lat. A to na cenach, a to na podmiance części. Sielanka trwała latami, gdy ktoś w końcu wziął pod wątpliwość jakość rzekomo nowo zakupionej pompy paliwa, która okazała się być tą starą po chałupniczej naprawie. A nowa? Nowa pewnie została do dalszej odsprzedaży. Warto więc od czasu do czasu sprawdzić jakość wykonanej usługi.

Reasumując bardzo trudno jest znaleźć zaufany warsztat. Okazuje się jednak, że jeżeli już się pozornie znajdzie to i tak trzeba sprawdzać. Sorry, taki mamy klimat – jak mówi pewna pani polityk. Trudno wytypować zestaw szczegółów, które pozwolą nam uchronić się od wtopy. Warto pamiętać jednak o tym, że czasem warto zapłacić trochę więcej w renomowanym serwisie niż zaoszczędzić 200 złotych, a na poprawki po robocie wydać 1500. Radzę mieć oczy szeroko otwarte i zwracać uwagę na szczegóły. Nie kierować się portfelem, a rozsądkiem.

Macie do opowiedzenia jakieś ciekawe Warsztatowe Anegdotki? Bo ja na pewno kilka bym znalazł.

Podobne wpisy
Battle Royale – tysiąc metrów po królewsku
Przyklej sobie – naklejki od TENSTICKERS
Jak wygląda garaż marzeń?
Każdy czasem trochę przestaje wierzyć
  • Kiedyś oddałem furę do mechanika żeby zrobił konkretną rzecz, a jak odebrałem to okazało się, że przy hamowaniu kierownica mi lata na boki. Zadzwoniłem do gościa mówiąc, że zorientowałem się i powiedziałem, że nie obchodzi mnie co on tam zrobił, ale ma to naprawić. Oczywiście za frajer. Potem jak oddał mi samochód to jeszcze powiedział, że płyny mi powymieniał i należy się te symboliczne 50 zł. Odpowiedziałem, że akurat nie miałem przy sobie.

    • Kiedyś mój ojciec uparł się, że ogarnie mi jeden temat w moim poprzednim BMW bo znalazł jakiś tam ogarnięty warsztat co pompy regeneruje. Finalnie skończyło się tak, że zniknął mi tunel powietrza od grilla do filtra, a potem ściema, że nie było. Po długiej walce udało się wywalczyć, aby odkupili zgubioną część. 🙂

      • Zgubioną 😀

        • Naprawdę Dominion sugerujesz, że ktoś chciałby zajebać tunel powietrza do TDS’a ? Wartości 30zł na alledrogo ? Nie chcę nawet w to wierzyć, że komuś by się chciało…

          • Może „zajebać” to złe słowo. Bardziej miałem na myśli „przełożyć”.

  • Niestety o prawdziwego fachowca ciężko. Ja ostatnio oddawałem auto na wymianę sprzęgła i olejów, filtrów i skasowanie inspekcji. Sprzęgło co prawda wymienione, działa świetnie ale inspekcja jak była tak jest a w gratisie coś namieszali mi z układem kierowniczym bo koło kierownicy jest lekko skręcone w lewo.

  • polecam osobiście warsztaty w sieci ogólnopolskiej QS SERVICE. Więcej na http://www.qsgroup.eu
    Wszystkie certyfikowane przez TUV więc lipy nie ma, a klient dostaje samochód zastępczy na cały czas naprawy za darmo! I nie ma tu żadnej ściemy.

  • A ja polecam ogólnopolską sieć warsztatów QS SERVICE. Jak ktoś nie zna to nich wygoogla. Jest to sieć która zrzesza certyfikowane warsztaty przez TUV więc jakość jest gwarantowana i nie opłaca się im oszukiwać klienta. Dodam tylko, że naprawiać w tej sieci może każdy, kto zadzwoni do nich i zgłosi szkodę.

  • Wybór odpowiedniego warsztatu nieraz graniczny z cudem. Bo jest to wybór poprzedzający kompromisy. Albo wymieramy dobrze ale drogo albo tak sobie i tanio.

    • Wszystko może i byłoby takie proste, gdyby nie zdarzyło się nigdy, że np. ASO koncertowo spieprzyło swoją robotę. A z tego co zdążyłem zauważyć nie są to przypadki bardzo rzadkie.

  • Najgorsze jest to, że większość ASO zatrudnia praktykantów z zawodówek którzy na naszych autach uczą się fachu. Ostatnio byłem we fiacie gdzie był jeden fachowiec i pięciu praktykantów bez żadnego pojęcia o autach. A jeszcze dodam że nigdy nie zostawiam auta w warsztacie, w którym nie mogę być przy naprawie.

Ta strona używa plików cookies (ang. ciasteczka). Możesz je wyłączyć w ustawieniach przeglądarki.
więcej o cookies
Ok