Home > Spontan > Za co kochamy Dexter’a?

Za co kochamy Dexter’a?

Dexter

Dlaczego kochamy Dexter’a ?

Często debatowałem ze znajomymi na temat tego, dlaczego serial o seryjnym mordercy, niezdolnym do odczuwania podstawowych uczuć zdobył taką popularność. Co takiego jest w nim, że socjopata wzbudził sympatię milionów widzów na całym świecie i to w różnym wieku? Podzielę się z Wami pewnym rozwiązaniem zagadki, które zagościło w mojej głowie.

Ale do rzeczy…

Odpowiedź na to pytanie jest bardziej zaskakująca i prosta niż można by się spodziewać. Kochamy Dextera ponieważ w każdym z nas jest kropla seryjnego mordercy. A fakt, że główny bohater morduje innych morderców działa zdecydowanie na jego korzyść jak i na postrzeganie tego co robi jako działania dla wyższego dobra i w słusznej sprawie.

Kropla za kroplą.

Skąd u nas ten pierwiastek, ta kropla która w tej malutkiej części czyni z nas morderców? Pomyślmy. Już od pierwszego momentu, gdy każdy z nas poczuł, że mógłby pozbawić życia kogoś kto mu się naraził pojawiła się właśnie ta kropla. A powodów, dla których nie wdrożyliśmy naszych niecnych zamiarów w życie było mnóstwo. Zaczynając od tego, że byliśmy zbyt młodzi, aby coś zdziałać, do strachu przed karą bądź z pobudek etycznych. W pewnym momencie nasze wychowanie i umiejętność przestrzegania pewnych reguł jako nienaruszalnych, a także obycie w społeczeństwie sprawiło, że uśpiliśmy swój instynkt mordercy. A ile razy zabijaliście kogoś oczami wyobraźni? Zapewne wiele. I to właśnie nadaje temu serialowi mocy. Jeżeli z powodu różnych uwarunkowań społecznych, ideologicznych, bądź innych nie jesteśmy w stanie mordować bliźnich to dobrze chociaż na to popatrzeć 🙂

Osobiście uważam, że nie da się wykorzenić z człowieka pierwiastka śmierci lub bardziej mordercy. Ta część naszego istnienia była, jest i będzie z nami na zawsze. Bo przecież niejednokrotnie słyszy się o przypadkach gdy ludzie posunęli się do morderstwa w szczególnych okolicznościach. Jednak jeżeli nie byłoby to częścią nas, głęboko zakorzenioną wewnątrz naszego istnienia to przecież taka sytuacja bez względu na okoliczności nie miałaby prawa bytu. Bo jak to się dzieje, że człowiek którego ani otoczenie, ani wychowanie nie wskazuje na to, aby był mordercą jednak się nim staje? Właśnie ten pierwiastek.

Kontrolujemy to albo nie. Pierwiastek wychodzi na światło dzienne lub też nie. Zależy tylko co nas do tego skłania. Czy skrzywienie psychiczne, czy poglądy lub sytuacja. Nie wykorzenimy części naszej ludzkiej natury! Chociaż być może uczonym uda się kiedyś nad tym panować. To jednak myślę, że wtedy przestaniemy być ludźmi, a staniemy się jedynie programowalnymi maszynami. A może nie? Może pomimo możliwości planowania cech człowieka i jego predyspozycji, przyzwyczajeń i sposobu podejmowania decyzji dalej pozostaniemy ludźmi? Odpowiedzcie sobie na to pytanie sami.

Podobne wpisy
Jak wygląda garaż marzeń?
Każdy czasem trochę przestaje wierzyć
Każdy chciał być kiedyś dorosły
Automat, czy faktycznie taki straszny?
Ta strona używa plików cookies (ang. ciasteczka). Możesz je wyłączyć w ustawieniach przeglądarki.
więcej o cookies
Ok