Home > Life Style > Znów te święta…

Znów te święta…

…pamiętam jak oczekiwałem świąt z niecierpliwością.

Pamiętam, że gdy byłem dzieckiem zawsze oczekiwałem świąt. Obojętnie, czy były to Święta Wielkanocne, czy te Bożonarodzeniowe. Oczekiwałem także Prima Aprilis, Lanego Poniedziałku i Dnia Dziecka też. Jako dziecko podświadomie wierzyłem, że w tych dniach może zdarzyć się coś tak bardzo nieoczekiwanego i radosnego, że będę wspominał to przez kolejne lata. Niestety nigdy nic takiego się nie wydarzyło. Wiecie jak to jest. Rozsądek podpowiada, że to nierealne, aby być uczestnikiem wydarzeń rodem z familijnego filmu na słonecznym kanale telewizyjnym, a jednak jako dziecko po cichu w to wierzyłem.


pisanki_wielkanocne_1198749

Im byłem starszy tym bardziej przestawałem na to liczyć. Teraz już wiem, że w Prima Aprilis nikt nie zrobi mi naprawdę zabawnego kawału, a w lany poniedziałek będę uważał, aby jakieś dziecko nie zrzuciło mi na głowę balona wypełnionego wodą. Z dziesiątego piętra. Wielkanoc to po prostu chwila odpoczynku jak przedłużony weekend. Okraszony nieco większą ilością jedzenia i koniecznością zjedzenia śniadania z taką, czy inną częścią rodziny. Gdy już prawnie byłem dorosły święta kojarzyły mi się głównie z kilkoma dniami raczenia się szklaneczką dobrego trunku na kanapie. To wszystko było takie odrealnione. Cała ta rodzinna atmosfera była taka nadmuchana. A teraz? Teraz to już tylko nic nie znacząca rutyna. Czasem zastanawiam się cóż takiego się wydarzyło, że to wszystko nie rajcuje mnie tak bardzo jak za gówniarza. Mógłbym nawet zaryzykować stwierdzenie, że równie dobrze świąt mogłoby nie być. Oczywiście pozbawiłbym się przez to kilku dni wolnego w roku, ale… No właśnie.


Trudno mi w tym wszystkim odnaleźć jakąś radość. Pisząc te słowa uświadamiam sobie, że brzmię jak rasowy smutas. Wujek Smutas. Mógłbym nie wychodzić z domu i przeżyć święta jakby mnie to w ogóle nie dotyczyło. Ten cały zgiełk. Pogoń za wielkanocnym zajączkiem. Jakby to do czegoś prowadziło. Dawało jakiś namacalny rezultat. Nic. Pustka. Z pokolenia na pokolenie nauczeni, że taka jest tradycja obchodzimy święta, które w obecnym świecie w dużej mierze mają niewiele ponad komercyjny wymiar. Bo promocja na białą podwędzaną, a bo święcenie koszyczków i takie tam. Pamiętam, że bardzo lubiłem święcić koszyk ze świątecznymi potrawami. Była to dobra okazja, by spotkać się ze znajomymi i razem we wspólnym gronie udać się na święcenie. W drodze powrotnej zawsze coś podjadałem. Ale teraz, gdy wszystko się zmieniło i nie mam już okazji tego czynić to wszystko stało się takie mdłe. Zastanawiam się, czy gdy w moim życiu pojawią się dzieci to odzyskam choć część tej dziecięcej radości? Może choć połowicznie… Przejdzie mi na pewno, gdy mój przyszły syn lub córka z okazji świąt wyleje mi na twarz szklankę zimnej wody o poranku.

A jak Ty odbierasz święta?

Podobne wpisy
Jak wygląda garaż marzeń?
Każdy czasem trochę przestaje wierzyć
Pierwszy moment za kierownicą BMW…
Każdy chciał być kiedyś dorosły
  • Jestem zwolennikiem myślenia aktywnego, twórczego, rozwojowego. To co przedstawiasz ze swojej strony jest podręcznikowym przykładem z życia przeciętnego Polaka, który narzeka na nudę, brak perspektyw, na brak emocji w życiu – po prostu nudny, szary człowieczek. Nie zrozum mnie źle, ale tak to wygląda.
    Czemu czekasz? Czemu masz roszczenia? Ludzie raczej zawodzą, trzeba samemu działać, a nie liczyć na to, że ktoś przyjdzie z Tobą ze święconką i przejdziecie się na święcenie. Sam to zrób i zaproś jutro swojego kumpla/dziewczynę/wproś się do rodziców.
    Zobaczysz jak wiele zacznie się zmieniać i jak z pozoru bezsensowne święta nabiorą innego wymiaru.
    Życzę Ci, abyś zaczął działać w swoim życiu i nie dał sobie wmówić, że trzeba zawsze, codziennie wieczorem zalec z piwem przed telewizorem. 🙂

    • Drogi Janie, powyższy komentarz jest dowodem na to, że potraktowałeś wpis, którego się tyczy nieco po macoszemu.Więc napiszę w wielkim skrócie. Nie roszczenia, lecz przemyślenia. Wszystko się zmienia na przestrzeni lat. Moim zdaniem dorosłość jako pewien wyznacznik rozwoju jest w stanie przewrócić postrzeganie rzeczywistośći w zupełnie kuriozalne formy.
      PS: Jeśli zrozumiałeś „szklaneczkę dobrego trunku” jako butelkę piwa…

      Pozdrawiam, i miłych świąt. 🙂

Ta strona używa plików cookies (ang. ciasteczka). Możesz je wyłączyć w ustawieniach przeglądarki.
więcej o cookies
Ok