Home > Motoryzacja > Sami cofamy liczniki

Sami cofamy liczniki

bmw guages

Odwieczne pytanie.Dlaczego na naszym rodzimym rynku wtórnym od dłuższego czasu egzystuje istna plaga negocjowanych przebiegów? Dlaczego tak trudno znaleźć auto z oryginalnym przebiegiem ? Odpowiedź może być prostsza niż nam się wydaje, ponieważ kupujący sami się o to proszą. „No jak to?”– ktoś zaprotestuje. Ale taka jest niestety smutna prawda. Wynika to z bardzo prostej przyczyny jaką jest potrzeba rynku. Statystyczny Kowalski, jak większość Polaków kupując cokolwiek, a przede wszystkim samochód, chce być przeświadczony o tym, że własnie dokonał ineresu swojego życia i wydymał bez mydła wszystkich tych „Cebulaków, którzy nie wypatrzyli okazji tak szybko jak on. Potrzeba niskich przebiegów? Proszę bardzo. Ale opowieści o niemcach trzymających swoje samochody pod kocami i jeżdżących, szczególnie dieslami, tylko i wyłącznie do kościoła i to oddalonego o nie więcej niż trzy ulice dalej dawno odeszły do lamusa. Teraz już nikt nie bawi się w takie odpowiadania. Kupujący sami przestali o to pytać, bo przecież to takie oczywiste. Jak mówi stara jak świat zasada ekonomii: Jest popyt, jest i podaż. Nie ważne ile ma lat. Najlepiej, żeby miał tak na oko 182.000Według ankiet poniżej dwustu to ulubiony przebieg kupujących.

Nie do końca jest dla mnie jasne dlaczego dla ludzi te kilka cyferek widocznych w większości przypadków tylko dla nich, jest tak ważne. Stan samochodu odchodzi na drugi plan. Oczy przesłaniają tylko cyferki.Naturalnie nie mówię, że należy w zupełności ignorować przebieg samochodu. Często faktycznie duży przebieg świadczy o zużyciu. Co jednak, gdy jeden z poprzednich włascicieli był fanatykiem marki/modelu i wymienił 3/4 samochodu bo tak mu się po prostu podobało? Tracimy szansę nabycia czegoś co dla kogoś nie było tylko i wyłącznie zwykłym dupowozem. Uważam, że przede wszystkim najważniejszym ogniwem jest tutaj stan samochodu. A nie to ile ma na blacie.

Znam kilku handlarzy i z rozmów z nimi ( nie próbując wybielić tych, którzy na to nie zasługują) wynika, że bez względu na to jak prezentuje się samochód i w jakim jest faktycznie stanie technicznym, jeżeli ma za duży przebieg to po prostu się nie sprzeda. Czasem uda się zdobyć samochód, który faktycznie wyjeździł swoje, ale także był nalezycie serwisowany. Dzięki temu jest doskonałej kondycji, a przebieg nie pozostawił na nim zbyt dużego piętna. I co dalej? Ogłoszenie z realnym przebiegiem równa sie zero odzewu. Nikt nawet nie pokusi sie oto by obejrzeć to co jest wystawione na sprzedaż. Natomiast auto mające już swoje lata, ale z absurdalnie niskim przebiegiem? To czerwone linie telefoniczne. Niektórzy nawet nie próbują sprawdzać realności podanego przebiegu. Nie chca. Żyją marzeniami o wspomnianym wcześniej interesie życia. I taki Typowy Mirek niekiedy z bólem serca cofa ten przebieg, by sprostać zapotrzebowaniu rynku. Bo co innego ma zrobić? Chyba nie zostawi dla żony/córki… xD Jeśli wiecie co mam na myśli…

Inni ściągają czasem samochody z pewnego źródła. Krajów w których duże przebiegi na samochodach nie robią zbyt dużego wrażenia. O krainach gdzie gładki asfalt rozciąga się niczym uda spragnionej dziewicy, aby ją przelecieć. I mamy podobny problem. Otóż zainteresowany ofertą po usłyszeniu przebiegu rezygnuje. Czasem wymknie się jakieś nerwowe pytanie w stylu: „To ile ma mieć?Niektórzy czasem o dziwo odpowiadają! – 170 tysięcy!. To nic, że auto ma 7 czy tam 10 lat. Ma mieć tyle i koniec. Inaczej nie kupują. No i taki jeden Mirek z drugim wyciągają cały arsenał swoich nikczemnych metod do urealniania abstrakcyjnego przebiegu. A potem auto idzie do kogoś i ten jeździ nim kilka lat zadowolony z siebie.

Nie mówię tutaj o tym, aby przebieg zupełnie ignorować. Nie nakłaniam także do długich wycieczek po samochody, które pewnie okażą się tymi na skraju swoich motoryzacyjnych żywotów. Ale nie dajmy się też zwariować, gdyż jak wiemy nic nie dzieje się bez przyczyny. I dzieki temu mamy rynek jaki mamy. Warto czasem poszerzyć nieco swój margines tolerancji, a okazać się może wtedy, że to wcale nie była najgorsza decyzja. Sprawdzając auto jak każde inne można też coś ciekawego wyłowić.

Podobne wpisy
Piątkowa Prasówka #2
tds
TDS – nie taki straszny!
Patrz w lusterka! Jak?
Bo razem raźniej.
  • Jeszcze jedną rzecz warto dodać do tego wpisu.
    Poza niskim przebiegiem z pułapu 130 -170 tys to naprawy auta.
    Nigdy , przenigdy pod żadnym pozorem nie można pisać mówić że coś w samochodzie zostało wymienione , naprawione.
    Jak napiszemy : nowe sprzęgło ,amortyzator czy alternator to kaplica.Jak auto ma 10-15 lat i nigdy przenigdy nie było naprawiane to sprzedajemy je w ciągu 3 dni.

  • Ramox

    Dzięki 🙂 Umieszczę Twoją sugestię w przyszłych notkach na temat poszukiwań używanych samochodów 🙂 Będzie za jakiś czas taki wpis, który będzie zawierał sporo absurdów związanych z kupnem lub sprzedażą samochodu 🙂

Ta strona używa plików cookies (ang. ciasteczka). Możesz je wyłączyć w ustawieniach przeglądarki.
więcej o cookies
Ok