Home > Life Style > Religia o zapachu benzyny.

Religia o zapachu benzyny.

O religii słów kilka…
…czyli jak to wszystko widzę.

2iiyadz

Na początku chciałbym zaznaczyć, że światopogląd z którym za chwilę się zapoznacie jest moim osobistym sposobem postrzegania tego wszystkiego i nie ponoszę odpowiedzialności za ewentualne straty moralne spowodowane dalszym zagłębianiem się w treść tej notki.

Wiadomo nie od dziś, że człowiek jest tak psychologicznie zaprojektowany, aby w coś wierzyć. Po prostu, gdy nie jesteśmy w stanie objąć jakiegoś zjawiska niezależnego od nas to szukamy analogicznie odpowiedzi w siłach wyższych. Problem pojawia się, gdy tracimy poczucie równowagi. Bo jak wiemy wszystko jest dla ludzi, ale… No właśnie. Ale często zdarza się tak, że ludzie tworzą sobie z religii sens życia i stają się tzw. fanatykami…Chociaż nie można im tego zabronić. Zgodnie z ideą satanizmu ideologicznego wierzyć można w cokolwiek, byleby czuć się szczęśliwym i spełnionym. Nie ważne, czy wierzymy w szatana, wielkiego potwora spaghetti, czy boga.

Problem pojawia się i zaczyna rozrastać, gdy wyznawcy danej religii próbują na siłę przekonać innowierców do swoich poglądów. Prześcigają się w wyścigu fanatycznych szczurów o to, kto komu bardziej udowodni, że obiekt jego wierzeń jest prawdziwy. Zasypują jedni drugich licznymi dogmatami i „dowodami” na istnienie ich bóstw. Spoglądając na multum religii tego świata, widzę że większość z nich jest do siebie niesamowicie podobna. W czym więc jeden bóg, czy inny stwór jest lepszy od drugiego? No właśnie. W czym? Osobiście nie widzę żadnej różnicy, choć istnieje uzasadniona możliwość, że nie mam wystarczająco otwartego umysłu, aby to zrozumieć.(xD to częsty argument) Z chęcią napisałbym tutaj o absurdach religii jaka dominuje w naszym kraju. Jak bardzo wpiera się ją na każdym kroku, a świeckie granice są zacierane przez wszędzie wpychających swoją naukę katolików. Mogę tym jedynie rozwścieczyć zagorzałych obrońców krzyża, którzy poczują się w obowiązku nawrócić mnie, niewiernego. Może to przez szereg doświadczeń o charakterze negatywnym związanych z przedstawicielami tej wiary? Oczywiście zaraz zostałbym zasypany historiami o dobrodusznych pasterzach i innych bzdurach…. Zdanie moje na ten temat jest takie, że w każdym miejscu i każdej instytucji może się trafić człowiek odpowiedni dla danej funkcji. Wiara nie ma tu nic do rzeczy, bo kluczowe znaczenie ma tutaj przede wszystkim jakim dana osoba jest człowiekiem. Bez znaczenia z jaką religią się identyfikuje, czy jaką reprezentuje. Dla mnie i zagorzały moherowy beret może być jednocześnie nieświadomie satanistą intelektualnym. Dlaczego? Ponieważ, zgodnie z ideą wspomnianą wyżej wyznaje to co mu odpowiada i czuje się tym samym spełniony i ma poczucie, że nie postępuje wbrew sobie. A chyba o to w tym chodzi.

Jedyną rzeczą jaka zawsze mnie bawi w większości religii jest szerego obrzędów właściwie nie prowadzących do niczego, a mających zapewnić *TU WSTAWIĆ DOWOLNE KORZYŚCI O CHARAKTERZE DUCHOWO-FIZYCZNYM*. Bo czym się różni odprawianie mszy katolickiej od satano-podwórkowo- przereklamowanej czarnej mszy z tymi wszystkimi plotkami na temat jej wyglądu? Niczym. Osobiście uważam to za jedno i to samo tyle, że teoretycznie na odwrót. Jestem zdania, że każdy człowiek powinien szukać własnej drogi rozwoju duchowego, a nie na siłę kalkować setki obrzędów wartych właściwie tyle samo. We wszystkim jednak znać umiar. Często spotykam ludzi przesadnie przepełnionych wiarą i pełnych, w moim odczuciu bzdurnych teorii. Jak np. uprawianie seksu dopiero po ślubie ( odróżnijmy dziewczyny, które mają takie postanowienie od tych wypełnionych po brzegi światełkiem ukrzyżowanego i bojących się piekła), czy teorii, że ślub zapewni trwałość związku i dogodne życie.( Dawno takiej bzdury nie słyszałem, a jednak… ) Nie poruszając już tematu aborcji, który być może poruszę w jednej z kolejnych notek. Tacy ludzie sami ograniczają swoja „ja” na własne życzenie. Na teorię, że obecny świat jest zepsuty odpowiem, że dawno był, jest i będzie jeszcze bardziej. Ale to nie powód, by pobadać w jakiś mentalny masochizm…

Osobiście wierzę w zasady moralne i dżentelmeńskie podejście do życia. Nie potrzebna mi do tego żadna religia… Po prostu staram się postępować racjonalnie nie wpływając negatywnie na resztę świata. Trzymam się wytyczonej ścieżki i staram się podążać nią jak tylko jest to możliwe. Ustalanie fanatycznych reguł jest czymś nie do pomyślenia. Staram się zachować trzeźwy i otwarty umysł, aby przyjąć wszystko co ma do zaoferowania świat i świadomie wybrać to co pasuje do mojego poglądu na temat rzeczywistości…

23ucysp

Chociaż gdyby tak się nad tym dłużej zastanowić, to mógłbym dojść do wniosku, że moja religia ma zapach benzyny. Bo gdyby tak się temu przyjżeć, to przecież regularnie pojawiam się na często co tygodniowych spotkaniach z ludźmi o podobnych poglądach. Niekiedy oddajemy hołd za pomocą symfonii mocy naszych silników w mniejszym gronie, organizując jakiś spontaniczny wypad. A najbardziej szczęśliwy czuję się przemykając gdzieś po jakichś rzadko uczęszczanych drogach pod osłoną nocy. Idąc ta drogą rozumowania dłubanie we własnym aucie można by porównać do egzorcyzmu.(„Jeśli wiecie co mam na myśli…). Wypędźmy złego ducha, który powoduje, że nasze silniki pracują nierówno, bądź uwolnijmy nasze zawieszenia i inne elementy od opentańczych stuków i szumów. Ma sens, prawda? Osobiście znam ludzi, których samochody są urzeczywistnieniem bóstw, a zaciemnione i nieco zatęchłe garaże pełnią funkcję kaplic..A odkupienie przynosi tylko samotna przejażdżka. Można szukać i znajdywać porównania bez końca. Finalnie myślę, że warto nie zapomnieć o jednej rzeczy. My sami decydujemy o tym w co chcemy wierzyć. Co pozwala nam odzyskać spokój ducha i poczuć prawdziwe katharsis. Nie spieprzmy tego.

*Niniejszym przepraszam wszystkich, których uczucia religijne i etyczne pogwałciłem. Przypomnę jedynie, że czytaliście to na własną odpowiedzialność.

Podobne wpisy
Jak wygląda garaż marzeń?
Każdy czasem trochę przestaje wierzyć
Każdy chciał być kiedyś dorosły
Automat, czy faktycznie taki straszny?

One Pingback/Trackback

Ta strona używa plików cookies (ang. ciasteczka). Możesz je wyłączyć w ustawieniach przeglądarki.
więcej o cookies
Ok