Home > Pod lupą > Pogoda dla szeryfów i strażników Texasu…

Pogoda dla szeryfów i strażników Texasu…

czyli drogowy Dziki Zachód pełną gębą.

Moda na kamerki w samochodach trwa w najlepsze. Nie będę długo rozprawiał na temat tego „skąd, po co i dlaczego?”, ale chciałbym zwrócić uwagę na jedno niepokojące (moim zdaniem) zjawisko pośród posiadaczy rejestratorów jazdy. Istny wysyp szeryfów, którzy pragnący (chyba) zyskać internetową sławę tworzą kompilacje „piratów drogowych”.  STOP. Dlaczego w cudzysłowie?  Bo zaledwie kilka procent to tak naprawdę prawdziwie Asy. Pozostali to przypadkowi Janusze i Mirkowie, którym zdarzyło się nie zauważyć tego, że zaczęła się ciągła, albo nie ogarnąć, że zapaliło się czerwone. Nie chcę tutaj bronić ludzi, którzy popełniają takie czy inne wykroczenia, ale tak naprawdę kto z nas jest bez winy… – znacie koniec. Nie róbmy na siłę z naszych dróg drugiej Rosji, gdzie prawo jazdy wygrywa się w paczce chipsów.

Szeryf uczy, szeryf radzi, szeryf nigdy Cię nie zdradzi

walker-texas-ranger-001

O tyle o ile nie mam nic przeciwko kompilacjom wypadków i rozumiem sens nagrywania swojej jazdy, aby w razie jakiegoś nieprzyjemnie wątpliwego zdarzenia mieć dowód na to jaka sytuacja faktycznie miała miejsce to zupełnie nie rozumiem czatowania na to, aż ktoś popełni błąd. Aby podesłać potem wideo do policji/prokuratury/księdza proboszcza lub na YouTube. Takiego szeryfa jarają wtedy wyświetlenia, negatywne komentarze i czuje się absolutnie zmotywowany do dalszego działania. Rusza na miasto bo może ktoś akurat wyprzedzi w niedozwolonym miejscu, albo przypadkiem zajedzie drugiemu drogę. Nieważne. Ma być materiał. Niech ludzie wiedza, że bezprawie nie będzie kwitło samopas. Ale o co mi chodzi?  O to, by nie robić z igieł wideł, że czasem faktycznie mogą komuś puścić nerwy, albo zmęczony lub zatroskany swoimi sprawami może popełnić taki czy inny błąd. Bo jesteśmy kurwa LUDŹMI.

Gdyby ktoś pięć lat temu powiedział:

„Za pięć lat ludzie będą kupować kamerki samochodowe, aby za prywatne pieniądze dostarczać materiały organom ścigania, a to wszystko ku uciesze kibiców oglądających ich filmy i to w czasach, gdy niechęć do wszelakich służb porządkowych będzie czymś logicznym.”

To by został okrzyknięty lokalnym głupkiem i błaznem. Kto przecież chciałby być takim konfidentem z własnej woli i do tego dokładać do tego własne, często ciężko zarobione pieniądze? – odpowiedź jest prosta. Krypto socjopata, który był wielkim fanem Strażnika Texasu i dzięki temu całe życie marzył, aby poczuć się jak ten strażnik. Stać na straży prawa i porządku. On jest wybrańcem. Tym sprawiedliwym. Na myśl przychodzi mi tylko sędzia Dredd.

Kamera nie jednemu uratowała skórę. To prawda. Istnieją sytuacje w których to pokazanie materiału szerokiemu gronu jest wręcz potrzebne. Ale weźmy na przykład taką sytuację. Janusz nie potrafi się włączyć do ruchu na drodze szybkiego ruchu i nie widzi w lusterku, że osoba jadąca prawym pasem specjalnie zwolniła, by Janusz mógł wjechać.  Czeka, czeka i czeka. Janusz nie wjeżdża. W końcu ustępujący pierwszeństwa się wkurzył i przyśpieszył. Na nieszczęście w tym momencie Janusz zdecydował się włączyć do ruchu. W efekcie czego na filmie widać, jak ktoś go nie chce wpuścić, albo zajeżdża drogę.  Obaj kierowcy spotykają się później na parkingu nieopodal. Kierowca ustępujący Januszowi podchodzi, aby wyjaśnić sprawę, zapytać dlaczego tak flegmatycznie włączał się do ruchu. Co robi Janusz? Chwyta za kamerę i pokazując ją ostentacyjnie krzyczy: „Będziesz na YouTube, frajerze!” – kwintesencja szeryfowania.

Mam nadzieję, że jasno wyraziłem swój punkt widzenia w tej sprawie. Czy istnieje ktoś komu nigdy nie zdarzyło się zrobić na drodze czegoś dziwnego? Nawet jeśli to drobnostka to mogłaby przecież zostać pociągnięta do rangi zagrożenia w ruchu lądowym. Kwestia tylko odpowiedniego filmu i odpowiedniej historii.  Skąd w ogóle ten temat? Jeden z portali poruszył temat Trójmiejskiego Szeryfa. Nie będę umieszczał linku do kanału na Youtube, ponieważ uważam, że to co robi ten facet to zwykłe kurestwo i szukanie sensacji, tam gdzie jej nie ma. Skąd takie wnioski? Bo wypromował się na filmie, gdzie kierowca oczywistej marki jechał bardzo agresywnie i nieprzepisowo, blokując ostentacyjnie inne samochody (między innymi naszego szeryfa). Zauważyłem, że to zachowanie typowe dla człowieka, któremu zwyczajnie puściły nerwy. Nie bronię tutaj także tego, że złamał mnóstwo paragrafów i ogólnie sobie poszalał trochę, ale ważne jest że nie widać co go tak WKURWIŁO. Może nasz szeryf? Szkoda, że nie pokazał tego fragmentu filmu, a jestem pewien, że nagrał dużo więcej. Wyciął tylko moment w którym wściekły kierowca daje upust swoim nerwom. Jednak co zrobił szeryf, aby to osiągnąć?

Podobne wpisy
Jak wygląda garaż marzeń?
Każdy czasem trochę przestaje wierzyć
Każdy chciał być kiedyś dorosły
Automat, czy faktycznie taki straszny?
  • A kogo nagrywają programy typu Uwaga Pirat, czy Drogówka? Tez osoby, które owszem popełniły jakieś przewinienia, ale piratami w pełnym tego słowa znaczeniu bym ich nie nazwał. Raz widziałem w takim programie jak prowadzący wręcz z wypiekami na twarzy mówił o „szaleńcu jadącym na motorze po chodniku”. Potem jak pokazali filmik to gość rzeczywiście jechał po chodniku na ścigaczu, ale prawdopodobnie podjeżdżał tylko do bramy czy gdzieś i na szafie miał góra 20 km/h. Taki z niego szaleniec.

    • Widzę Dominion, że bardzo ładnie załapałeś o co mi chodzi. Przyznaję się, że czasem też zdarzy mi się zrobić coś głupiego, bo każdemu się zdarza. Kogoś nie zauważyć w lusterku, albo nocą zmienić pas gwałtownie. W myśl tego co ludzie prezentują w internetach szczególnie jestem szaleńcem stanowiącym nie tylko zagrożenie dla siebie, ale i całego globu. 🙂

      E! Będziesz na Youtube Pajacu ! xD

      • Mi jeszcze nikt youtubem nie groził. Mam nadzieję, że nie znalazłem się tam przez jakiegoś szeryfa 🙂

  • Moim zdaniem kamerki w samochodach to bardzo dobry pomysł. Jednak nie należy też jej nadużywać, co to znaczy? Każde zarejestrowane wykroczenie wrzucać do Internetu.. nikt przecież nie jest bez winy ani nieomylny

    • Rozumiem Twój tok myślenia, ale się z nim nie zgadzam. Każde zarejestrowane wykroczenie w Internecie = wysyp szeryfów, którzy tylko czekają na Twój błąd i dobry materiał, a i ogólnodostępność takich nagrań mogłaby spowodować chęć linczu. Oczywiście niektórych trzeba rozpowszechnić i być może pomóc odnaleźć. Ale to tylko w przypadku obiektywnie „wybitnych” osiągnięć.

  • Podpisuję się pod tym tekstem obiema rękami.

Ta strona używa plików cookies (ang. ciasteczka). Możesz je wyłączyć w ustawieniach przeglądarki.
więcej o cookies
Ok