Home > Spontan > Płonące cztery koła w Wolnym Mieście.

Płonące cztery koła w Wolnym Mieście.

car in fire

W noc z 4 na 5 września spłonęło kilkanaście samochodów w rozstawionych w kilku dzielnicach Gdańska.  Dokładnie DZIEWIĘTNAŚCIE sztuk.  Na szczęście nie padłem ofiarą świra-podpalacza, ale skłania mnie to do pewnych refleksji. Zachęcam do lektury. Pozwólcie, że odpuszczę sobie umieszczenie zdjęć wraków, gdyż po prostu nie mogę na nie patrzeć zbyt długo, bo nóż w kieszeni się otwiera i serce się kraje.Nigdy nie rozumiałem i nigdy nie zrozumiem co kieruje takimi ludźmi. Bez znaczenia, czy jest to auto o wartości 1.500  czy 100.000 złotych to zawsze jest duża strata dla właściciela. Każdy jeździ takim samochodem na jaki go stać. Skąd wiesz świrze, że ten poczciwy staruszek za kilka tysięcy nie jest czyimś oczkiem w głowie i jedynym środkiem, który może zawieźć dzieci właściciela danego pojazdu  do szkoły/przedszkola? No właśnie.  Po prostu jakakolwiek myśl przewodnia by nie kierowała tym człowiekiem to jest to dla mnie zupełnie obce i pozbawione logiki. Człowiek odmawia sobie różnych doczesnych przyjemności, aby kupić sobie taki czy inny samochód, a taki DEBIL jednej nocy puszcza jego pracę z dymem. Boję się, że jakiś fenomenalnie skrupulatny biegły, „przypadkiem” uzna naszego sprawcę za niepoczytalnego, dzięki czemu uchroni go od wszelkiej odpowiedzialności. Moim zdaniem powinno się sprzedać cały dobytek degenerata by częściowo pokryć straty, a na co funduszy braknie, kazać mu odrobić. Najlepiej w kopalni. To, że ktoś ma nie po kolei w głowie nie powinno być powodem do uniknięcia odpowiedzialności. Tak jak to miało miejsce, gdy pewien jegomość urządził sobie Live Carmagedoon na sopockim Monciaku.

Martwi mnie jednak myśl o tym, że przy liczeniu strat takie, czy inne organy wezmą pod uwagę wartość samochodów na podstawie Eurotax’u, czy innej abstrakcyjnej tabeli. Objawi się to jawną krzywdą właścicieli spalonych samochodów, a przecież to oni tu są, DO CIĘŻKIEJ CHOLERY poszkodowanymi. Biorąc za przykład wartość mojego 328i ( załamałem się, gdy zobaczyłem na ile towarzystwo wycenia mój samochód ) to chciałbym po prostu wiedzieć, gdzie oni chcą „kupić” taki samochód w podanej przez nich cenie. Naprawdę. Kupiłbym 3 od ręki, gdyby to było możliwe. I taki właściciel, często już wraku, jeśli oczywiście w jakiś sposób zdobędzie rekompensatę to pewnie w dzień wypłaty odszkodowania poczuje się jakby ktoś dał mu w twarz i nasikał na nabrzmiałe policzki. Pomijam fakt, że znamienita większość poszkodowanych nie posiadała pewnie ubezpieczenia AC.

Panowie naprawdę pęka mi serce na myśl o waszej stracie !

Jednak w naszych realiach zwykle jest tak, że  sprawca całego tego bałaganu wyjdzie z tego bez żadnej większej kary. Przychodzi mi na myśl historia pewnego człowieka, który to wracając ze swoją (niekoniecznie) lepszą połówką, podczas kłótni będącej następstwem srogo zakrapianej alkoholem imprezy rozwalił Bogu Ducha Winnemu człowiekowi lusterka w samochodzie, bo akurat „musiał coś roz*ebać, gdyż on nie jest nerwowy, tylko po alkoholu mu się jakiś dziwny AGRESOR włącza” – cyt. oryg. To po prostu nie pij…. – taka była moja pierwsza myśl po tym, gdy usłyszałem tę bardzo inteligentną i przemyślaną wypowiedź. Nie każdego przecież stać na posiadanie, czy wynajem garażu/ miejsca w hali. Sprawca całego zamieszania odbywając śmieszną karę „kilku” godzin prac społecznych wyklinał w niebogłosy system, że ten skazał go na odrobinę pracy dla dobra ogółu.  Jednostki patologiczne, powinny być należycie karane, tak aby uczynić z nich przykład, który możliwie zatrzyma następnego niepanującego nad sobą KRETYNA. – tak wiem. Mam zadatki na dyktatora, ale cóż poradzić.

Reasumując… dopóki będzie istniało społeczne przyzwolenie, żeby się źle działo, dopóty takie przypadki będą miały miejsce, gdyż każdy będzie wiedział, że w razie gdy sprawy wymkną się spod kontroli wystarczy udawać wariata. A to dopiero jest chore. Trzymam kciuki, aby sprawa została należycie rozpatrzona. Winny sowicie ukarany, a poszkodowanym wynagrodzone wszelkie straty. Materialne i moralne również.

Podobne wpisy
Pierwszy moment za kierownicą BMW…
Niechciana przygoda z BRE Ubezpieczenia cz.1
Otwarcie sezonu z BMW Trójmiasto
Tristar to klapa?
Ta strona używa plików cookies (ang. ciasteczka). Możesz je wyłączyć w ustawieniach przeglądarki.
więcej o cookies
Ok