Home > Motoryzacja > Patrz w lusterka! Jak?

Patrz w lusterka! Jak?

Sezon motocyklowy powoli zbliża się do końca, a ja podsumowując chciałbym się podzielić moimi spostrzeżeniami na ten temat.

Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że nie chciałbym tutaj jednoznacznie ustawiać się po stronie Braci Motocyklistów czy kierowców pojazdów czterokołowych, a jedynie zaapelować do obu  stron o chwilę refleksji. Jako mniej lub więcej normalny kierowca jestem zdania, że wszyscy mamy równe prawo do korzystania z dróg ( o ich jakości innym razem ) i dlatego przez lata wychodziłem z założenia, że Ja uważam na Was i staram się widzieć i Wy Drodzy Motocykliści będziecie także brali mnie pod uwagę „. U schyłku kolejnego sezonu w którym to uczestniczę w ruchu za kierownicą swojego samochodu sam już nie wiem, czy jestem tak głupi, czy wszyscy inni nie do końca myślą o tym co robią.

Wszędzie stereotypy.

Wśród moich znajomych egzystuje dość liczna grupa fanów jednośladów w wielorakiej formie i to na ich poglądach w dużej mierze oprę swoje przemyślenia. Moim zdaniem nie różnią się oni praktycznie niczym od innych fanów motoryzacji. Jednak jak można się domyślić w każdej grupie znajdzie się kilka czarnych owiec, dzięki którym postrzeganie całego środowiska leci na łeb, na szyję. Jest to sytuacja analogiczna do stereotypów na temat marki samochodów, która jest mi szczególnie bliska. Każdy przecież może zakupić sobie wyrazisty samochód/motocykl i używać go w sposób uwłaczający innym jeżdżącym. Dzięki temu mamy sytuację, gdy wszystkie środowiska motoryzacyjne w mniejszym lub większym stopniu muszą walczyć mimowolnie ze stereotypami dzięki kilku ( nie bójmy się tego słowa ) IDIOTOM.

Do rzeczy.

 

Things-to-Consider-When-Buying-Motorcycle-Equipment

Prawdę mówiąc odnośnie tytułowego patrzenia w lusterka nigdy nie zrozumiem jednej rzeczy. Jadę sobie spokojnie, bo akurat nigdzie mi się nie śpieszy, zgodnie z przepisami bądź minimalnie ponad ograniczenie. Zerkam w lusterko,  po chwili upewniam się, czy aby na pewno nikogo tam nie ma i upewniony, że mogę zmienić pas ruchu zaczynam skręcać w odpowiednią stronę kierownicą. Całość trwa chwile, a w momencie gdy moja myśl zmienia się w czyn dochodzi do mnie charakterystyczny ryk sportowego motocykla, który właśnie teleportował się na pas, na który miałem zjechać. Cóż z tego wynika? Nie jestem w 100 procentach w stanie dostrzec motocyklisty, który mija mnie z prędkością 150 km/h w mieście. I co teraz z ideą patrzenia w lusterka? Traci nieco na wartości. Rozumiem, że każdy czasem lubi przycisnąć, szczególnie jeżeli ma czym, ale wkurza mnie niemiłosiernie wzajemne obwinianie się na linii motocyklista -> osobówka i w drugą stronę.

Owszem, niejednokrotnie byłem świadkiem zachowania, gdy to kierowca osobówki po prostu olał istnienie tak wspaniałego wynalazku jakim są lusterka w pojazdach. Bo nikt nie jest w tej sytuacji absolutnie bez winy. Jednak w mojej subiektywnej opinii wielu podobnych sytuacji dałoby się uniknąć, gdybyśmy pamiętali o dwóch drobnych szczegółach. O tym, aby być świadomymi tego co się wokół nas dzieje i traktowali manewry innych z odrobinę większym dystansem.

Bez licytacji.

Chciałbym także spróbować uniknąć licytacji, kto komu bardziej się naraził i kto przeżył więcej takich, czy innych sytuacji. To nie o to chodzi. Ten wpis ma być punktem zaczepienia do analizy własnego zachowania i osobistego rachunku sumienia. A nie punktem zapalnym do walki pomiędzy „dawcami”, a „puszkooperatorami”. Celowo użyłem tak skrajnych określeń, by ukazać Wam absurd tego do czego to prowadzi. Osobiście stojąc w korku, chętnie robię miejsce wymijającemu mnie motocykliście, ale widziałem kilka razy przypadki otwierania drzwi np. przez złotówy przed przejeżdżającymi motocyklami. Debilizm, ale cóż z tym zrobić… W ogóle nie boli mnie to, że taki, czy inny kolega na jednośladzie dojedzie sobie szybciej do domu. Na zdrowie dla niego i jego bliskich, którzy czekają w domu.

Reasumując.

Abstrahując od skrajności uważam, że bez sensu jest spierać się o dziurawe i wąskie Polskie Drogi. Ważne jednak jest, aby mieć wzajemną świadomość swojego istnienia i troszeczkę więcej myśleć o tym co i jak robimy. Zwracajmy na siebie wzajemnie uwagę i szanujmy się. Bo inaczej napięcie będzie niepotrzebnie rosło, a generalnie chodzi nam o to samo. O radość z jazdy. Tak więc, patrzmy w te lusterka, ale nie zrzucajmy z siebie nawzajem odpowiedzialności za to co się dzieje.

 

Podobne wpisy
Battle Royale – tysiąc metrów po królewsku
Każdy czasem trochę przestaje wierzyć
Kilka pomysłów na prezent dla moto entuzjasty…
Warsztat – jak wybrać odpowiedni?
  • Jadąc motocyklem mam zawsze świadomość, że ktoś może mnie nie zobaczyć /lub/ nie chce. Miałem sytuację gdy wcisnął mi się bus na mój pas, bo przecież jestem tylko motocyklem, więc mogę zjechać na to pobocze przy 90km/h… musi skręcić później w prawo to przecież może mnie zepchnąć. Jeżdżąc autem sytuacja odwrotna – jadę sobie spokojnie, a tu nagle pojawiają się cztery Hornety, jadąc obok siebie jak chmara szerszeni, zmuszając mnie do hamowania jak tylko mnie wyprzedzą – to po co było wyprzedzać? Chociaż na serio ilość sytuacji auto/moto jest dużo mniejsza niż auto/auto. Miałem już 2 kolizje nie z mojej winy, a codziennie unikam przynajmniej jednej takiej. Te i inne sytuacje to norma. Problemem są sami ludzie – nie ma co zwalać na konkretną grupę 🙂

    • Ramox

      Masz tu sto procent racji, ale wpis mówi o tym, że póki nie nie będzie wzajemnej świadomości to „Patrz w lusterka ” niczego nie załatwi. Oczywiście, że wina leży po obu stronach, ale czasem bardziej z jednej, a czasem z drugiej.

  • investor

    Ciężko jest w naszym pięknym kraju mówić o wzajemnej świadomości. Wszyscy jesteśmy użytkownikami dróg i doskonale sobie zdajemy sprawę jak wygląda u nas kultura jazdy. Osobówki narzekają na kierowców zawodowych, kierowcy tirów na osobówki itd. Nikt nie szanuje drugiego. Polecam lepiej skupić się na przetrwaniu na drodze niż próbować być w porządku dla każdego.

    • Ramox

      Po prostu walczyć o przetrwanie? A radość z jazdy?

  • autor

    Panie Autor proponuje wsiąść na motocykl i aktywnie pojeździć na trasie i w mieście przez jeden pełny sezon, po takim eksperymencie proponuje przemyśleć temat i jeszcze raz o tym napisać. Kierowcy nie widzą poprawnie jadącego motocyklisty nie wspominając o tych którzy sami proszą się o guza . Podchodzisz w swoim wpisie do tematu bardzo ogólnikowo wrzucając wszystkich motocyklów do jednego worka. Nie każdy motocyklista do samobójca i idiota tak samo jak nie każdy kierowca BMW to dresiarz i „…..”. jadąc motocyklem muszę myśleć za wszystkich w okolicy i liczyć się z tym ze ktoś zapomni spojrzeć w lusterko. Niestety kultura jazdy u nas nie istnieje i jeszcze długo będą trwał takie wywody jak twój. jeśli chcesz być obiektywny i podchodzić do tematu w sposób rzeczowy sprawdź jak wygląda druga strona medalu a później pomyśl czy aby sam sobie nie masz nic do zarzucenia. Na szczęście sezon dobiega końca i już nie będzie trzeba patrzeć w lusterka a następnej wiosny znowu usłyszę idiotyczne hasło idzie wiosna będą warzywa…….

    • Ramox

      Dziękuję za słowa krytyki, ale Tobie także zaleciłbym ponowną lekturę wpisu. Gdybyś to zrobił wystarczająco wnikliwie, przeczytałbyś, że nie zrzucam winy na żadną ze stron. Zanim wpis ujrzał światło dzienne zasięgnąłem opinii, między innymi, u ludzi, którzy mogą pochwalić się bezkolizyjnym długoletnim stażem na motocyklu. To jest moja opinia i naturalnie nie każdemu może przypaść do gustu. Zarzucasz mi Drogi Kolego stronniczość, a przeczytałeś chociażby swój komentarz po napisaniu? Nigdzie nie jest napisane, że jest to opinia obiektywna, gdyż sam blog z definicji taki nie jest. Mogę jedynie prezentować swoje zdanie i brać odpowiedzialność za słowa, które tu umieściłem. Nie mogę natomiast brać odpowiedzialności za innych kierowców, tak jak Ty za całe środowisko motocyklowe. Chyba, że możesz? Więc życzę Ci wszystkiego dobrego i szerokości na drogach 🙂
      Dziękuję także za zainteresowanie tematem i zostawienie komentarza. 🙂

  • Ja tylko chciałem dodać, że Ramox sam latał na moto i raczej nie jest plackiem, którego należy odsyłać na jednoślad, bo czegoś nie rozumie 😀

Ta strona używa plików cookies (ang. ciasteczka). Możesz je wyłączyć w ustawieniach przeglądarki.
więcej o cookies
Ok