Home > Life Style > Każdy chciał być kiedyś dorosły

Każdy chciał być kiedyś dorosły

a potem skończyło się jak zwykle.

Jako dziecko myślałem, że zostanę superbohaterem. Później trochę się to zmieniło. Już nawet nie pamiętam tego dokładnie, bo koncepcja zmieniała się u mnie średnio co dziesięć dni. Abstrahując od tego kim dokładnie chciałem być zawsze chodziło o to samo. By być kimś, komu niczego nie będzie brakować. Wieść szczęśliwe życie u boku pięknej małżonki i dwójki roześmianych dzieciaków. Kupić sobie i rodzinie wszystkie te rzeczy, które w czasach mojego dzieciństwa były szalenie fajne, ale za drogie. Takie proste dziecięce wyobrażenie czegoś lekko utopijnego.

„Dorosłość to suka, wydymasz ją, albo ona Ciebie.”  – rzekł anonimowy amator niskobudżetowych napojów alkoholowych.

Iluż to znałem przyszłych policjantów, strażaków, kierowców wyścigowych, lub innych artystów. Życie wszystko zweryfikowało. Chodzi o to, że wszystko zmienia się z czasem. Szuka się pracy, a potem jeśli się ją znajdzie to zwykle się jej pilnuje bo zarobki nie pozwalają na to, aby zapewnić sobie przeżycie kilku miesięcy na poszukiwaniu kolejnej. Stąd cała masa ludzi, którzy tkwią na jednym stanowisku, bo trudno im postawić wszystko na szali i spróbować czegoś innego.

„Wiesz, to miało być tylko na chwilę…A pracuję już tam 8 lat…” – takie są realia.

W końcu zaczynamy obniżać swoje ambicje i zadowalać się tym co mamy. Przestając pragnąć więcej. Stajemy się więźniami własnej strefy komfortu. Jest chujowo, ale stabilnie. To motto słyszy się zewsząd, gdzie się nie obejrzeć. Finalnie nawet Ci, którzy mają nieco łatwiej od innych nie mają chęci, by walczyć o swoje jutro. Mam na myśli tych, którzy są na utrzymaniu rodziny, która w niemym krzyku oczekuje, że w końcu opuszczą ciepły kurwidołek i wezmą swoje życie we własne ręce. To jednak zdaje się nigdy nie nastąpić. Jedni nazwą to lenistwem, inni brakiem ambicji, a ja dostrzegam tu zakamuflowane pod płytkimi emocjami wewnętrzne pragnienie pozostania dzieckiem. Próbę sprawienia tego, aby nigdy nie stać się dorosłym. W odróżnieniu od tych, którzy utkwili w jednym miejscu takie osoby mogą nigdy nie chcieć zrobić kroku naprzód. Pozbawiają się możliwości nawet na zatrzymanie w miejscu. Po co stawać w miejscu skoro nawet się nie ruszyło?

Przypomniałem sobie pewną rozmowę z moim przyjacielem, gdy to próbowałem go zmotywować do ruszenia tyłka w kwestii rozkręcania własnego interesu. Powiedziałem mniej więcej coś takiego:

„Jeżeli nie ruszysz się, aby rozreklamować swoją firmę w okolicy to pozbawiasz siebie szansy na to, aby ktoś zadzwonił. Pozbawiasz sam siebie szansy na poznanie kogoś, kto chciałby skorzystać z Twoich usług. Już na wstępie pozbawiasz się pieniędzy, które mógłbyś zarobić. Ale to nie tylko o to chodzi. Wracając do domu (mieszka zdala od wielkich miast) mógłbyś zgarnąć jakąś sympatyczną dziewczynę i zaoferować jej podwózkę, zamiast oczekiwania na autobus. Kto wie, czy nie okazałaby się idealną kandydatką na partnerkę dla któreś straciłbyś głowę? To wszystko mogłoby się wydarzyć. Równie dobrze mogłoby się nie wydarzyć. Chodzi o to, że nie ma sensu pozbawiać się tego wszystkiego co może nas spotkać już na starcie.”

Pamiętam też jak bardzo oczekiwałem swoich osiemnastych urodzin. Byłem przekonany, że w jakiś magiczny sposób odmieni to moje życie. Jednak, gdy ten „magiczny” dzień miał nadejść lada chwila coraz bardziej uświadamiałem sobie, że tak naprawdę mało ma to wspólnego z czymś przyjemnym. Nagle trzeba było wziąć na siebie odpowiedzialność za swoje życie. Podejmować decyzje, planować z wyprzedzeniem, a przede wszystkim liczyć się z konsekwencjami swoich wyborów.

Dlatego tak ważne jest jakimi ludźmi się otaczasz.

Dziecięce przekonanie, że ja bym zrobił to, powiedział tamto i tak dalej… Odeszło w niepamięć. Zostało zastąpione przez z kim i gdzie. Bo dorosły człowiek bez bliskich sobie ludzi znaczy niewiele. Dorosłość nauczyła mnie, że bez bliskich będących murem pomiędzy swoją małą ojczyzną, a brutalnym światem trudno by było sobie z tym wszystkim poradzić. Rodzina, przyjaciele, partner lub partnerka. Ludzie, którym ufasz i wspierają Cię w tym co robisz. Bez nich można być tylko samotnym wilkiem. A samotny wilk bez swojego stada znaczy niewiele.

Nie bądź samotnym wilkiem i nie pozbawiaj się możliwości.

 

 

Podobne wpisy
Jak wygląda garaż marzeń?
Każdy czasem trochę przestaje wierzyć
Automat, czy faktycznie taki straszny?
Historia pewnego starego pendrive’a
Ta strona używa plików cookies (ang. ciasteczka). Możesz je wyłączyć w ustawieniach przeglądarki.
więcej o cookies
Ok