Home > Life Style > Felieton o jastrzębiach

Felieton o jastrzębiach

Jastrzębie latają nisko.

2vmdpb7

Nieco zmęczony schodzącym już dniem wypełnionym po brzegi żarem lejącym się z nieba, udaję się w zacisze pokrytej przyjemnym chłodem hali garażowej. Rozglądam się ukradkiem dookoła i uświadamiam sobie, że w całej hali brak żywej duszy. Przystając na kilka sekund wsłuchuję się chwilę w we wszechobecny szum wentylatora i zmierzam do miejsca w którym zaparkowany jest mój samochód.Szybko wpasowałem się we wnętrze cywilno-sportowego fotela pokrytego odrobinę wytartą już skórą.Ach ten zapach!– pomyślałem. Każdy ze starych modeli BMW w jakich miałem okazję być gościem posiadał specyficzną woń wnętrza, którą poczuć można było po odrzuceniu w głowie wszelkich odświeżaczy powietrza, choinek, czy innych wynalazków. Od razu rozluźniłem się trochę. Wytężając słuch przekręciłem kluczyk.

I zagrzmiał wydech. Po plecach przeszedł dreszcz. Wskazówka obrotomierza przekroczyła tysiąc obrotów na minutę, budząc do życia wszystkie sześć cylindrów, dających teraz przyjemny pomruk, a następnie leniwie osunęła się, by zastygnąć w okolicy około sześciuset obrotów na minutę. Powolnym ruchem włączyłem światła i zacząłem powoli wytaczać się z miejsca parkingowego. Gdy skręciłem koła na maksa usłyszałem dość spore drapnięcie z okolic przedniego lewego nadkola. Postrzępiona część plastikowego nadkola, przy maksymalnym skręcie spotkało oponę. Przypomnienie mojego glebowego kalectwa… Długi okres czasu, gdy auto było dość agresywnym gleboszuraczem sprawiło, że pomniejsze elementy z tworzywa zostały dość mocno zużyte. Taka, karma. Chciałeś Panie wóz na glebie, to teraz cierp. Szybko wymknąłem się z hali garażowej i niemal nie zatrzymując znalazłem się na drodze głównej. Selektywnie i opanowanie starałem się przemykać pomiędzy samochodami stopniowo zwiększając pułap prędkości przelotowej. W pewnym momencie jednak zatrzymało mnie czerwone światło.

15oyqvn

Obok mnie usytuowało się czarne audi A3…Szybko rzuciły mi się w oczy seledynowe felgi.Oho… To ja już wiem z jakim zawodnikiem mam do czynienia.Kierowca Audi zaczął coraz bardziej agresywnie dodawać gazu. Pomruk spod maski wydawał się być rasowy, jednakże w zupełności nie jestem w stanie określić, cóż to mogło być. Przyglądając się bardziej zauważyłem, że Audi wypełnione jest Panami, których długość włosów już na pierwszy rzut oka wydaje się definiować poziom IQ. Dla mnie to bez znaczenia. Jednak w Czterech? CZTERECH?! Próbować się stawiać ? Naprawdę? No cóż, gdy nastało zielone, ruszyłem nieco bardziej agresywnie niż zrobiłbym to normalnie i już po chwili, mogłem szukać czarnego Audi w czeluściach wstecznego lusterka. Ale nie zawsze tak jest. Zwykle na skutek tremy partaczę start, szczególnie, gdy na pasie obok stoi ktoś mi znany… Czy to lubię ? Może czasem…Taka karma, jeszcze dużo przede mną. Bo nocne jastrzębie latają nisko i samotnie.

Podobne wpisy
Battle Royale – tysiąc metrów po królewsku
Jak wygląda garaż marzeń?
Każdy czasem trochę przestaje wierzyć
Kilka pomysłów na prezent dla moto entuzjasty…
Ta strona używa plików cookies (ang. ciasteczka). Możesz je wyłączyć w ustawieniach przeglądarki.
więcej o cookies
Ok