Home > Life Style > Felieton o boskim smaku życia.

Felieton o boskim smaku życia.

e36 drift

Budzisz  się rano jak zwykle niewyspany, parzysz poranną kawę i leniwie odpalasz papierosa. Stopniowo w chaotycznych przebłyskach docierają do Ciebie obrazy poprzedniej nocy. Emocje wiszą w powietrzu, słyszysz pisk opon i bezmyślnie liczysz drzewa, po jednej stronie – kontra. Po drugiej, kontra tym razem się Ci udało. Poślizg, który okazał się być nieco za trudny jeszcze jak dla Ciebie. Ale przecież liczyłeś się z tym, prawda? Stopniowo przesuwając granicę licząc, że zdołasz zaadoptować wszystkie nowe wytyczne jakie nakłada na Ciebie otoczenie. Znów było blisko. Czy to kiedyś się zmieni? Odpowiedź brzmi nie. I znów jest kolejny poranek. Kawa ma boski smak, który znają tylko nieliczni. Hipnotyzujący zapach papierosa delikatnie masuje nozdrza. Wypuszczasz dym i bierzesz głęboki oddech. Czy staniesz na przeciw temu jeszcze raz? Oczywiście.

night_time_drift_battle_by_andrew_fraser-d429pox

Ile razy zdarzyło się tak, że oszukałeś los w mniejszym lub większym stopniu? Ile razy uświadamiałeś sobie, że gdybyś podjął nieco inną, pozornie błahą decyzję, to wszystko mogłoby być inaczej. Nie tak kolorowo. I bez znaczenia jest, czy chodzi o to, że nigdy nie powinieneś wsiadać przed ambitnym odcinkiem z kierowcą do którego nie masz zaufania, czy po prostu w kontrolowanych warunkach zawiódł sprzęt. A gdybyś chwilę przed tym postawił poprzeczkę nieco wyżej? Pojechał w inne miejsce, czy też podjął większe ryzyko niż zwykle, bo uznałeś że dziś jest dzień podnoszenia poprzeczki? Wszystko mogłoby być inaczej. I wtedy zaczynasz się śmiać w duchu, niekiedy na głos. Bo przecież właśnie kolejny raz zaśmiałeś się zegarmistrzowi światła po raz kolejny w twarz. Problem pojawia się, gdy dochodzi do Ciebie, że on także może stracić cierpliwość to pora by zrobić sobie przerwę. Na kilka dni, czy tygodni. Gdzie zawędrowaliśmy? Ah… właśnie skończyłeś najlepszą kawę i papierosa w swoim życiu. Ale dużo jeszcze będzie tych najlepszych. Jeśli tylko będziesz miał świadomość, że to się dzieje bez przerwy. Każdego dnia. Tylko po prostu tego nie zauważamy. Nie doceniamy tego co mamy i wciąż ryzykujemy, to najlepszy sposób, aby paradoksalnie odpocząć. Postawić na szali wszystko, aby wygrać nowe życie. Stawiamy wszystko na szali, by narodzić się na nowo. Tacy jesteśmy. Mężczyźni z pasją, którzy nie szukają poklasku, dla jednych pasjonaci, dla innych wariaci żywiący się ryzykiem. A przecież zawsze starasz się minimalizować ryzyko. Sprawić, by otoczenie było jak najbardziej kontrolowane. Jeździsz późno, by unikać innych. Jesteś wypoczęty, zrelaksowany i wypełniony po brzegi adrenaliną, kofeiną  i efedryną. Przez ten krótki czas czujesz, że żyjesz. Ciemność, kręta opuszczona droga. Ryk silnika i miarowe kliknięcia skrzyni biegów. W swoim świecie, wolny i zadowolony z siebie. Rozpiera Cię energia i czuć narastające podniecenie, które wprowadza Cię w ten słodki stan cudownego odprężenia. Według mnie istnieje kilka rodzajów adrenaliny wynikającej z tego typu jazdy. Najbardziej płytka i ulotna jest ta, która powstaje na skutek presji startu ze świateł obok drugiego samochodu. Porównałbym ją do masturbacji. Nie mam na myśli kierowców ścigających się zawodowo lub w zawodach dla amatorów na 1/4 mili. Mam na myśli całe grupy ludzi zbierających się na głównych ulicach swoich miast, aby bez sensu ścigać się ze świateł do świateł. Drugim znanym mi rodzajem adrenaliny jest walka z samym sobą, gdy to jesteś tylko Ty i kręta, wymagająca droga. To właśnie jest jak prawdziwa fizyczna miłość z kobietą. Nie ma nikogo, komu możesz próbować zaimponować. Nikt Cię nie oceni, a Ci co są z Tobą najwyżej kiwną głową z aprobatą. Bez zbędnych komentarzy i oceniania. To ich możesz nazwać swoimi przyjaciółmi. Istnieje jeszcze jeden typ adrenaliny powiązanej z motosportem. Adrenalina wynikająca ze sportowej rywalizacji. Ale na temat tego typu nie mam zbyt wiele przemyśleń. Więc póki co sobie odpuszczę. Kto nie zna ryzyka, ten nie żyje wcale.

Rozumiem tych, którzy boją się opuszczać swoją strefę komfortu. Dla tych, którzy unikają sytuacji w których muszą postawić mniejszą lub większą stawkę. Wyłożyć karty na stół. Człowiek przyzwyczaja się do swojego ułożonego świata, w którym wszystko jest kopią kopii z kopii kopii. Jednak z czasem kopiując codzienność traci się jakość zgubioną gdzieś na powielaczu rzeczywistości. Życie staje się wtedy puste i szare. Pozbawione emocji. Jednak nigdy nie przekonają się jak to jest wrócić wczesnym rankiem w ramiona partnerki, cieszyć się w duchu, że znów udało się wrócić cało wierząc, że przecież mi się nie przydarzy… Będąc radosnym i smutnym jednocześnie. Pełnym energii i zmęczonym, oazą spokoju i kłębkiem nerwów. Nerwów na samego siebie, że pozwoliło się sobie zrobić to znów. Wiedząc jak niszczące może być to co się robi, a jednocześnie znów oddając się temu po całości. Istnieją ludzie, którzy bez takiego obrotu rzeczy nie potrafią odnaleźć wewnętrznego spokoju. Potrzebują ciągle sprawdzać siebie i przesuwać swoje granice. Bo inaczej czują, że staliby się częścią tej wesołej, roztańczonej antymaterii tego świata.

s13night

Reasumując, wynika z tego, że świadomi swoich ułomności wciąż poddajemy się kolejnym próbom ponieważ bez codziennego elementu rozgrywki nie bylibyśmy sobą. Godzimy się na wieczne poranne zmęczenie, gdy jedziemy do pracy i świadomi swojej częściowej bezproduktywności bierzemy na barki to co do nas należy. To ciekawe, że nawet najmniejszy nawet wybór może stać się powodem do reakcji łańcuchowej, która będąc lawiną złych wypadków może odmienić w całości naszą egzystencję. Nie do końca w oczekiwanej formie. Kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana. Gdy zdarzy się przegrać z losem to albo nie trzeba będzie się tym już przejmować, bo otworem stanie przed nami druga strona rzeki życia, albo po prostu zostaniemy sami. W życiu i ze swoimi myślami. A Ty, czy potrafisz się obejść bez udowadniania sobie na co Cię stać?

Podobne wpisy
Jak wygląda garaż marzeń?
Każdy czasem trochę przestaje wierzyć
Każdy chciał być kiedyś dorosły
Automat, czy faktycznie taki straszny?
Ta strona używa plików cookies (ang. ciasteczka). Możesz je wyłączyć w ustawieniach przeglądarki.
więcej o cookies
Ok