Home > Motoryzacja > BMW ZABIŁO dwoje NIEWINNYCH DZIECI!!!

BMW ZABIŁO dwoje NIEWINNYCH DZIECI!!!

Jak to możliwe? Kolejny młody burak, za kierownicą Bolidu Młodzieży Wiejskiej nie zważając na przepisy drogowe i ogólnie przyjęte normy po prostu „wziął i zabił”. Powinno się masowo odbierać prawa jazdy za sam fakt posiadania BMW. To niedopuszczalne, że jest to społecznie akceptowalne! Bo jak jest przyzwolenie, aby źle się działo to tak się właśnie dzieje. ” – założę się, że nie jeden dziennikarz-karierowicz z ambicjami rodem z amerykańskiego filmu chętnie zamieściłby w swojej rubryce takie właśnie słowa. Ale czy naprawdę jest tak źle? Wrzuca się wszystkich do jednego worka, bo to po prostu wygodne. Bo można nabić oglądalność przy użyciu zaledwie paru słów. Naczelny zadowolony, bo ludzie czytają/klikają,  czy coś tam innego. Autor śmiesznego artykułu ma poczucie spełnionego społecznego obowiązku i nie musi przejmować co najmniej kilkoma kwestiami przez pewien czas.

Wypadek, wypadek i BMW…

Takich tytułów niestety można znaleźć w Internecie całkiem sporo. Jednak takich jak ten Prentkiego na temat realnej liczby wypadków z udziałem BMW na próżno szukać w głównych serwisach informacyjnych. Nie mówię tutaj, że nie ma faktycznie szalonych kierowców za kierownicą bawarskiej marki, ale czy jest ich faktycznie tak wiele jak serwuje telewizja i wszelkie „opiniotffórcze” portale internetowe? Obracając się na co dzień w kręgach fanów marki nie widzę tych wariatów wśród nich. Przekrój wykonywanych zawodów i statusów społecznych poszczególnych znanych mi użytkowników jest tak wielki, że można byłoby badając to środowisko zrobić co najmniej licencjat. W każdej grupie naturalnie znajdzie się jak nie jedna to kilka czarnych owiec i na tej podstawie można już wrzucić wszystkich do jednego worka. Mówię tu tylko o grupach zrzeszonych. A co jeżeli przysłowiowy Seba odłoży sobie pieniążki na BMW (bo to w sumie fajne samochody, jak wiele innych)? W dupie ma historię marki, sukcesy w motosporcie, a także takie pierdoły jak rozkład masy, wyważenie i kulturę pracy silnika. On po prostu chce mieć fajne auto! No i takiego przysłowiowego Sebę poniesie fantazja, a potem już tylko widzimy buraków za kierownicą BMW. Wszelkie zrzeszone grupy starają się z tym walczyć, ale prawda jest taka, że jak 80 osób daje dobry przykład to wystarczy jeden debil, aby już wszyscy widzieli tylko debili…

ilosc_wypadkow_bmw

Co z tymi dziećmi?

Przechodząc do meritum tego wpisu chciałbym zwrócić uwagę na coś innego. Mianowicie najbardziej krzywdzący jest fakt, że gdy w wypadku bierze udział BMW to przebieg zdarzenia i to co było powodem wypadku nie ma absolutnie żadnego znaczenia dla opinii publicznej. Ważne, że było tam BMW. Podejrzewam, że w przypadku karambolu na autostradzie obok na MOPie stałoby zaparkowane BMW to też byłaby to jego wina. Bo za szybko stało, czy coś…W złym miejscu itp. Cytując klasyka już : „Tory były złe i pociąg też był zły.” Przeszło mi to przez myśl podczas ostatniej przejażdżki za miasto.

Otóż jadąc sobie spokojnie w zakręcie (zgodnie z przepisami) nagle Pan jadący z naprzeciwka mając na pokładzie całą rodzinę, postanowił wyjechać mi przed maskę, by zjechać w polną drogę prowadzącą do jednej z okolicznych wsi. Zatem rzuciłem się w lewo i wyminąłem go lekkim poślizgiem, odzyskując po chwili przyczepność ( padał deszcz). Nawet awaryjne hamowanie w tej sytuacji i tak skończyłoby się zderzeniem. Udało mi uniknąć kolizji. Nie po raz pierwszy, ale gdybym nie zrobił nic to najprawdopodobniej pamiętałbym jeszcze długo twarze jego dwójki dzieci siedzących grzecznie na tylnej kanapie. Naturalnie bez fotelików. Jak domyślam się, przysłowiowy „Janusz” nie zauważył w swoim manewrze nic złego. Pewnie nawet tego, że wykonał go absolutnie bez kierunkowskazu. Łuk nie był na tyle głęboki, aby się nie widzieć. Tym bardziej szokujący dla mnie był jego manewr. Gdybym uderzył w tamten samochód, to trafił bym najprawdopodobniej w jego część za środkowym słupkiem, czyli prosto w dzieciaki. Nic się na szczęście nie stało. Jestem przekonany, że takie sytuacje podbramkowe, zakończone happy endem to suma summarum wszystkich kilometrów przejechanych po dziwnych opuszczonych parkingach z pachołkami lub opuszczonych lotniskach. Poznając swoje możliwości i granice, a także zachowanie swojego samochodu w różnych warunkach i przy różnych prędkościach człowiek stopniowo przestaje denerwować się w takich sytuacjach. Oczywiście jeżeli okazuje się, że wyuczone odruchy to za mało to wtedy robi się gorąco, ale przy takich manewrach jak ten powyższy robi się to niemal bez emocji. Emocje są potem, gdy człowiek uświadomi sobie co się przed chwilą stało. Jechałem przepisowo, ale jestem niemal pewien, że zostałbym najgorszym ścierwem jakie chodzi po ziemi. Nie ważne, kto popełnił błąd. Ważne, że było tam BMW.

wyp

Grafikiem miesiąca nie zostanę, ale z drugiej strony to tylko szkic 🙂

Przypadek-wypadek? Nie sądzę…

Sytuacja jakich każdy kierowca miał co najmniej kilka. Ale powracając do pismaków profesjonalistów przypominam sobie tytuł o mniej więcej takim brzmieniu: „BMW wepchnęło pod pociąg inny samochód!„. Po kliknięciu w link okazywało się, że był sobie sznurek samochodów grzecznie czekający przed przejazdem kolejowym do którego zbliżał się pociąg. Kierowca ciężarówki chyba się zamyślił bo nie wyhamował i na zasadzie domina przepchnął stojące przed przejazdem samochody. Drugie było niestety BMW, które to w efekcie domina przesunęło samochód przed sobą na tory. „Jezusie Nazarejski, Bandyty! Mafia ! Porachunki! ” I tak znów BMW stało się pojazdem siejącym śmiertelne niebezpieczeństwo na drogach. Co jest nie tak z tymi samochodami? Chyba mnie oświeciło. Jeżdżą same! – to by wyjaśniało czemu rano wydaje mi się zawsze, że miałem więcej paliwa w baku. Pod osłoną nocy same wyjeżdżają na ulice zabijać, mordować i niszczyć przystanki autobusowe. Później wracają, grzecznie parkują i wszystko jest już w porządku. Czytaliście „Christine” S.King’a ? Polecam. Bardzo fajna lektura.

O co w końcu chodzi z tym tytułem? Kiedyś czytałem o tym, że aby pokonać przeciwnika, trzeba nauczyć się tych samych sztuczek i chwytów. Nauczyć grać się jego kartami. Więc i ja również chciałem zwrócić na coś uwagę. Przede wszystkim na to, że nie wszyscy kierowcy BMW to pasożyty społeczne i że nie zawsze wszystko jest tym na co wygląda. A Waszym zdaniem jak to jest z tymi wypadkami?

Podobne wpisy
Dni M Performance w Bawaria Motors Gdańsk
Oktanowy Konkurs I : – WYNIKI!
Oktanowy Konkurs I – do wygrania kubki termiczne BMW
Jak wygląda garaż marzeń?
  • Powinieneś zgłosić się na rysownika rzeczoznawcę. Mogłeś jeszcze dorysować strzałeczkę, w którą stronę jedzie ten niebieski prostokąt. Idzie się domyślić, że „do góry”, ale jakby ktoś potraktował tę niebieską linię jako ślady po drifcie to by mu na odwrót wyszło.

Ta strona używa plików cookies (ang. ciasteczka). Możesz je wyłączyć w ustawieniach przeglądarki.
więcej o cookies
Ok