Home > Motoryzacja > Akt Trzeci Tragedii: Wjechał we mnie…

Akt Trzeci Tragedii: Wjechał we mnie…

 

Witajcie w Trzecim, ostatnim akcie Tragedii . Otóż będzie to krótkie zakończenie historii z PZU. Auto zastępcze zostało mi zabrane po 7 dniach, gdyż według Pani z infolinii informującej „tydzień” temu, że nie ma żadnych przeszkód, by wynajem bezgotówkowy przedłużyć to po upływie tego czasu stwierdzono, że wystarczy tej dobroci i auto muszę oddać. Nie ma znaczenia, że moje jeszcze nie wyjechało z warsztatu. Chcąc nie chcąc musiałem oddać tę kupę żelastwa z której wrażenia opisałem w poprzednim wpisie. Mianowicie nie było zbyt zachwycająco. Ale to też nie o tym. O tym już było. Przede wszystkim w podsumowaniu chciałbym zwrócić uwagę na te elementy w likwidacji szkody przez PZU. Ale po kolei:

-Nieprawdopodobnie długi czas likwidacji szkody ( z tego co wiem, z papierologią ponad miesiąc)
-Śmiesznie niskie wyceny ( chciałbym wiedzieć, gdzie oni kupują auta po takich cenach….)
-Opierdalactwo na każdym kroku ( ciągła walka na infoliniach)
-Traktowanie poszkodowanego jak wroga, którego chce się jak naszybciej spuścić w kiblu, byle dalej
-Terminy? Jakie terminy….
-Przekonanie o własnej nieomylności
Brak profesjonalizmu pracowników na każdym szczeblu. ( Wiedząc, że sprawę prowadzi zewnętrzna firma, ciągłe telefony osób zajmujących się sprawą, bez sensu.)

Patrząc na wyżej wymienione podpunkty dochodzę do wniosku, że wybór bezgotówkowej likwidacji szkody wydał się najbardziej sensownym rozwiązaniem, ponieważ jak tylko pomyślę, ile stresu czekało mnie w walce ze śmieszną wyceną i buractwem to mnie aż skręca. Idąc dalej jak jakiś czas temu PZU reklamowało, że pozbyło się molochu w strukturach to powiem Wam tak: GÓWNO PRAWDA. Wciąż pełno tam molochu i Panów „Wiesiów”, którzy nie potrafią wycenić nic innego jak dużego Fiata rocznik ’86.

Podsumowując: Nie mam co chwalić PZU, ale jak się później okazało dobrze, że dali chociaż na chwilę to auto…. Nieoczekiwany zbieg okoliczności sprawił, że moje auto było na warsztacie dłużej niż powinno….

Zobacz także:

Akt Pierwszy Tragedii – wjechał we mnie.

Akt Drugi Tragedii – wjechał we mnie.

Podobne wpisy
Niechciana przygoda z BRE Ubezpieczenia cz.1
Dzień w którym zatrzymał się czas
Przychodzi bloger do lekarza.
Piątkowa Prasówka #2

One Pingback/Trackback

Ta strona używa plików cookies (ang. ciasteczka). Możesz je wyłączyć w ustawieniach przeglądarki.
więcej o cookies
Ok