Home > Pod lupą > 7 dni w Nissanie Quashqai…

7 dni w Nissanie Quashqai…

7 dni w Nissanie Quashqai

IMG_0454

Witajcie, przez ostatni tydzień miałem okazję poruszać się po ulicach zamieszkałej przeze mnie metropolii za kierownicą Nissana Quashqai rocznik 2013 z silnikiem 1.6 Cdi. W tym wpisie chciałbym podzielić się z Wami moimi wrażeniami i spostrzeżeniami.

Przez 7 dni poruszania się przy pomocy QQ do codziennych spraw już pierwszego dnia uświadomiłem sobie z czym mam do czynienia. Odniosłem dziwne wrażenie, że to samochód stworzony nieco na siłę i bardzo niedopracowany.Pomimo przejechania niemal siedmiuset kilometrów QQ wrażenie moje niemal nie uległo zmianie. Oczywiście po pewnym czasie przyzwyczaiłem się już do pewnych bolączek to jednak z każdym dniem było gorzej. Prawda jest taka, że nie wiem dla kogo właściwie jest ten samochód. Oczywiście ma kilka plusów, ale wynikają one bardziej z tego, że to Cross-Over, a nie konkretny model. Pozwolę sobie wymienić to co najbardziej dało mi się we znaki, zarówno pozytywnie, jak i negatywnie z krótkim komentarzem. Zacznijmy więc od plusów:

Wszechstronne wnętrze:
W QQ jest jak dla mnie dużo miejsca, spokojnie można nim przemieszczać się w kilka osób w dość komfortowych warunkach (celowo unikam określenia „podróżować”). To co rzuciło mi się w oczy to mierna jakość użytych plastików i dość toporne rozmieszczenie poszczególnych elementów. Mam tu na myśli dziwny panel po lewej stronie w dolnej części bufetu. Przez co sprawne korzystanie z umieszczonych tam przycisków jest dość niewygodne. Znajduje się tam panel regulacji i składania lusterek oraz przycisk odcinający ESP. Bagażnik jest naprawdę pakowny, a po złożeniu tylnych siedzeń uzyskujemy całkiem sporą przestrzeń do zagospodarowania. Na plus jest także rozmieszczenie licznych cupholderów na konsoli środkowej, oraz po rozłożeniu części oparcia tylnej kanapy. Kolejnym plusem jest ukryty pod podłokietnikiem spory schowek, w którym to znajdziemy kolejny cupholder(WTF?) oraz port USB. Spodoba się na pewno osobom, których podręczna saszetka z dokumentami jest na codziennej liście przedmiotów, które mają przy sobie.

Kultura pracy silnika:
Z 1,6 w dieslu nie poszalejemy za bardzo,( o tym później) ale jednostka ta może się poszczycić dość cichą i równą pracą jak na „klekota”.
Zawieszenie na polskich drogach:
Co zaskakujące zawieszenie stosunkowo dobrze daje sobie radę z polską rzeczywistością. Dziury nie rzucają aż tak bardzo całym samochodem, a zawias to znosi całkiem cicho. Oczywiście jeżeli mamy na swojej drodze zwyczajne dziur, a nie kratery rodem z Marsa.
Spalanie.
Podczas normalnej jazdy nie udało mi się osiągnąć spalania większego niż 5,7l/100, gdzie muszę zaznaczyć, że nie jestem EKO-naziolem. Kiedy mam ochotę pojechać szybciej to jadę, gdy się nie śpieszę jadę wedle uznania „normalnie”.

System Audio
W standardzie samochód jest dość dobrze wygłuszony, a jakość dźwięku jest zaskakująco dobra. Oczywiście nie być może nie spełni ona potrzeb najwybitniejszych audiofilów. Ale jak dla zwykłego człowieka, chcącego posłuchać dobrze muzyki w swoim samochodzie jest to duży plus.

Pora na minusy, których niestety zauważyłem więcej…

Przeniesienie napędu:

Już od pierwszych kilometrów to co najbardziej poczułem to naprawdę słabe przeniesienie napędu. Podczas normalnej jazdy można usłyszeć jakieś dziwne postukiwania z różnych sekcji samochodu. Testowany egzemplarz miał przejechane raptem 25 tyś. km, więc według mojej skromnej opinii takie coś nie powinno mieć miejsca. Skrzynia biegów zasługiwałaby na oddzielny akapit. Udało mi się ustalić, że dużo „Kaszek” na to cierpi w różnej konfiguracji, ale mniej lub bardziej często. Manualna skrzynia produkcji Renault pracuje naprawdę głośno, a w testowanym przeze mnie egzemplarzu gałka zmiany biegów drżała niemal cały czas, przy zmianie biegów czułem niemal na ręce pracę synchronizatorów. Bolączką mojego egzemplarza był drugi bieg, miałem wrażenie, że którymś razem wrzucając dwójkę skrzynia po prostu wyzionie ducha. Odczuwalny był trudny do zlokalizowania w mechanizmie skrzyni biegów luz. Naprawdę odrażające. Nie mogę tu nie wspomnieć o mało precyzyjnym sprzęgle, którego pracę określiłbym jako specyficzną.

„Kaszkajem” lepiej nie wyprzedzać…
Przy okazji przeniesienia napędu nie mogę nie wspomnieć o tym co się dzieje, gdy próbujemy ten napęd wykorzystać. Tak jak już wspomniałem QQ lepiej nie wyprzedzać, zebranie tego samochodu do majestatycznego manewru wyprzedzania to droga przez mękę. Autu jawnie brakuje mocy, a co za tym idzie można porównać to do sportu ekstremalnego, bo prawie zawsze ( jeśli nie mamy pod ręką pustego pasa startowego) jest to walka o życie. Nie pozostaje nam nic innego niż uczcić soczystym Facepalmem tego, kto do prawie dwutonowego czołgu wrzucił silnik 1.6 w Dieslu. Uważam, że jest to największą wadą testowanego przeze mnie samochodu.
Nieprecyzyjne ESP to żart…
Tak Moi Drodzy, korzystając z dobrodziejstw soczystych opadów oceniłem pracę ESP jako dziwnego systemu, który więcej przeszkadza niż pomaga. Mianowicie, gdy chcesz wbrew temu co bozia przykazała wprowadzić auto w poślizg, to oczywiście będą problemy, ale jeżeli jest odwrotnie to można być nieco niemiło zaskoczonym.
Ale to nie wszystko…
W Quashqai’u można jeszcze napotkać kilka pomniejszych, jednak także irytujących aspektów. Dla jednych mogą być to pierdoły, dla innych poważne wady. Przede wszystkim, jeśli myślicie, że możecie się przejechać szybciej poza miastem, śpiesząc się np. do cioci na imieniny, to powiem Wam, że pozwoliłem sobie przetestować QQ w nieco ambitniejszych warunkach na AOT ( Ambitnym Odcinku Testowym ) i przy dohamowywaniu przed zakrętem czuć bardzo kiepskie wyważenie auta i rozkład masy. Opony na jakich je wydają sprawiają że przy większych prędkościach w głębokich zakrętach opony o profilu ( jeśli dobrze pamiętam ) 60 niemal zawijają się pod spód pomimo tego, że były dość znanego i cenionego producenta. Inne drobne rzeczy można wymieniać lawinowo: Wycieraczki na pierwszym biegu działają wedle własnego uznania. Trudno zrozumieć do czego to ustawienie służy. Nawiewy wewnątrz z racji design’u trudno ustawić w komfortowy dla siebie sposób. Fabryczne radio nie zawsze chce automatycznie się połączyć z parowanym wcześniej telefonem, przyciski multi funkcji na kierownicy są tandetne i nie zawsze łapią tak jakbyśmy tego chcieli… i tak dalej i tak dalej. Takich pierdół jest zdecydowanie za dużo.

Podsumowując, wciąż nie wiem dla kogo jest ten samochód i nigdy chyba tego nie zrozumiem. Osobiście uważam, że cena za nowy egzemplarz, a także te na rynku wtórnym są zbytnio wygórowane i jest naprawdę dużo samochodów alternatywnych, które nie są uciążliwe i potrafią dać nieco radości z jazdy w przeciwieństwie do QQ. Dobra Rada Wujka Ramox’a: Jeśli macie okazję, to po prostu nie kupujcie Quashqai’a. Im dalej w las, tym więcej drzew. Więc istnieje duże prawdopodobieństwo, że będziecie mocno rozczarowani.

IMG_0457

Ocena ogólna to 3/10 dla Nissan Quashqai 2013.
Naprawdę spodziewałem się nieco więcej… I się rozczarowałem.

Podobne wpisy
Automat, czy faktycznie taki straszny?
press
Co z tą motoprasą?
1600 km w nowej jedynce.
Ta strona używa plików cookies (ang. ciasteczka). Możesz je wyłączyć w ustawieniach przeglądarki.
więcej o cookies
Ok