Home > Pod lupą > 1600 km w nowej jedynce.

1600 km w nowej jedynce.

1600 Km w BMW 114i.

W tym wpisie chciałbym podzielić się z Wami moimi wrażeniami, jakich doświadczyłem robiąc ok. 1600 kilometrów na terenie całego naszego pięknego kraju. Testowany egzemplarz miał przejechane nieco ponad 6 tyś. km. Czyli auto można uznać za niemal nieużywane jak na warunki naszego kraju. Mimo wszystko bardzo pozytywnie zaskoczył mnie ten samochód (abstrachując od mojej słabości do bawarskiej marki). Samochód posiada dużo plusów, są też jednak negatywne cechy, które nie zawsze są wadą całego modelu, a np. testowanego egzemplarza, ale do rzeczy… Zapraszam na 1600 kilometrów w BMW 114i (F20):

4r6w4y*

Wsiadłem, czyli pierwsze wrażenia.

Przede wszystkim pierwsze co rzuciło mi się w oczy, to ergonomia wnętrza. Poza tym, że to dość mały samochód, nie jest aż taki ciasny. Uderzać może jakość plastików konsoli, gdzie niekiedy czuć palec księgowego, jednak nie wpływa to tak bardzo na doznania w środku. Bufet i wszystkie drobne elementy sprawiają wrażenie solidnych. Po poświęceniu kilku minut na ustawienie sobie „mojego fotela”, zauważam pierwszy drobny minus. Mianowicie w oczy rzuca mi się dość spory jak na taki samochód słupek przedniej szyby. Jest po prostu za gruby. Dużo zasłania. Wrażenie zanika jeśli zrobi się tym samochodem parę kilometrów i na początku bierze się poprawkę na ograniczoną widoczność spowodowaną grubym słupkiem. Wnętrze wydaje się ciche i dobrze wygłuszone. Niemal nie słychać silnika na wolnych obrotach. No i przestaw się Panie teraz na ten śmieszny przycisk uruchamiania 🙂 Ogólnie na wstępie bardzo pozytywne zaskoczenie. Samochód sprawia wrażenie solidnego i dobrze skalkulowanego, pomimo kilku „paluszków” księgowego tu i tam.

 

O zawieszeniu słów kilka…

Dokładnie tak jak w tytule, będzie to kilka żołnierskich słów. Standardowe zawieszenie w jedynce jest naprawdę komfortowe. Na standardowych polskich nierównościach prawie nic nie czuć w środku. Jest cicho i przyjemnie. Oczywiście poczujemy „Marsjański Krater”, ale przecież w którym aucie tego nie uświadczymy? W warunkach wzmożonego wysiłku, przy agresywnej jeździe spełnia swoją rolę, jest dość miękko, ale też nie mamy wrażenia jazdy na starej kanapie Cioci Stasi. Biorąc pod uwagę moje subiektywne odczucia ( po jeździe betonowym gleboszuraczem i nieco mniej twardym sportowym samochodem) stwierdzam, że jest sam raz. Bez szaleństw i niedogodności. Ot takie o do jazdy na co dzień.

Silnik, czy to minus?

Niestety, albo stety trafiła mi się wersja 114i (1,6 turbo). Dysponująca nieco lichą mocą – 102 KM. Jak można się spodziewać nie zapewnia zbyt wielu emocji. Od razu nasuwa się myśl, że to trochę mało jak na to auto. Zdania jednak są podzielone. Silnika prawie nie słychać, trzeba go naprawdę wkręcić na obroty, by usłyszeć miarowy pomruk. Kultura pracy jest naprawdę wysoka, jednak można by się doczepić do brzmienia na niskich obrotach, które przypomina niekiedy do brzmienia FSO Poloneza, ( starsi kierowcy wiedzą o co mi chodzi), jednak jeśli już się wciśnie ten elektroniczny pedał gazu to jedynka przestaje być Polonezem.

Mamy do dyspozycji trzy tryby sterowania komputera ECO PRO, COMFORT i SPORT. W pierwszym trybie samochód sprawia wrażenie poganianego muła. Nie zachwyca, ale też nie stoi w miejscu. Ma się wrażenie, jakby właśnie ze 30KM (ze 102) dostało farant. Tryb odpowiedni dla miłośników EKO TOCZENIA SIĘ. Zachęca nas do tego „podpowiadacz” doboru odpowiedniego przełożenia i pojawiający na wyświetlaczu pomiędzy zegarami licznik „zaoszczędzonych” kilometrów. Fajny bajer dla statsiarzy ( If you know what i mean… ). Fajny bajer na trasę, jeśli jedziesz akurat autostradą równym tempem i nie musisz nikogo wyprzedzać. Jednak i to jest w tym trybie możliwe na w miarę bezpiecznych warunkach.
Drugi tryb sprawia, że nasza jedynka staje się typowym dupowozem. Tak w sam raz dla żony. Na zakupy, by się nie zabiła po drodze. Również bez większych emocji. Ot taki miejski piździk się z tego robi. Nie mam nic do dodania.
Tryb sportowy natomiast sprawia, że dołączony do małego silnika Gwizdek firmy Garrett staje się słyszalny z charakterystycznym świstem niemal cały czas, nawet można się tym nieźle zabawić w ciasnych uliczkach. Ale to wszystko. Pomimo tego, że fajnie to brzmi to jednak pojemności nie oszukamy i wiele nie wypsikamy. Charakterystyka samochodu jednak zmienia się na plus. Samochód ładnie wkręca się na obroty i pozwala dynamicznie pokonywać drogi, które przed nami staną otworem. Nie wygramy nic ani z kreski, ani z rolki – ale zawsze dynamicznie prześlizgniemy się tu i tam.

Różne różności – na plus i minus.

Po podniesieniu maski widzimy jednak, że księgowy najbardziej tu się zadomowił. Mały silnik, z turbo gwizdkiem na wierzchu, bez prawie żadnych osłon i elementów starających się ukryć smutną prawdę o tej wersji. Gdybym miał kupić ten samochód w salonie, czułbym się nieco zawiedziony. Bo to jednak BMW ! Minusem też uznałem konstrukcję tylnej klapy, oraz lusterka wstecznego, ponieważ oba te elementy ( małe lusterko i skośna tylna szyba ) sprawiają, że trudno zobaczyć cokolwiek, co dzieje się za nami. Sprawia to drobną niedogodność przy parkowaniu, jednak dla wprawnego kierowcy jest to kwestia jak najbardziej do przeskoczenia.

15ppidh

Plusem jest to, że systemy elektroniczne (ESP, ABS, PDC,…) działają bez zarzutu i są dość przewidywalne. W tej kwestii trudno doszukiwać się niedoróbek. Choć ten egzemplarz nie był testowany na AOT ( Ambitnym Odcinku Testowym) to jestem skłonny wierzyć, że gdyby nie mały silnik to poradziłby sobie całkiem nieźle. To na co zwracałem szczególną uwagę, to to, że nie zawsze dogadywaliśmy się z systemem START & STOP, czy jak to tam się zwie. Jednak możliwość stałego wyłączenia, ratuje sytuację. Gdziekolwiek poza tym bym się rozejrzał to wszystko wiedziało co mam na myśli i czego od danego systemu oczekuje, od intensywności wycieraczek przez klimatyzację po system audio.

Na mocną pochwałę zasługuje przeniesienie napędu, które jak na BMW przystało jest naprawdę niezłe. Nie pojawiają się żadne niepokojące dźwięki, a auto pomimo małej mocy po prostu ciągnie do przodu. Sprzęgło jest bardzo precyzyjne, skrzynia biegów nie wydaje dziwnych dźwięków i też pozwala „zapinać ” kolejne przełożenia w istnie szatańskim stylu. Szczególnie przy agresywnej jeździe czuć, że ten zespół elementów robi właściwą robotę. Czysta radość z jazdy. Dobre przeniesienie napędu sprawia, że autem się wręcz pływa ( w pozytywnym tego słowa znaczeniu ).

Reasumując, test wyszedł nieco biedny, jednak tak to po prostu wygląda, że pomimo widocznej obecności księgowego tu i tam auto sprawuje się całkiem nieźle i nie mam mu zbyt wiele do zarzucenia. To dobre auto do jazdy na co dzień, albo po prostu dla małżonki, by się przypadkiem nie rozbiła. Cena ok. 100 tyś zł nie jest zbyt wygórowana, jednak można byłoby z niej nieco urwać. Jednak nie jest to tak drażniący stosunek jak w przypadku poprzednio testowanego samochodu. Na pewno będę miło wspominał „jedynkę”, a może i nawet pomyślę o niej jako o codziennym środku poruszania się do pracy i spowrotem? Czemu nie…

Ocena ogółem : 7/10 – To całkiem fajny i przyjemny samochód.

*Zdjęcia jedynie podglądowe. Samochód posiadałem w niemal identycznym zestawieniu.

Podobne wpisy
Battle Royale – tysiąc metrów po królewsku
Dni M Performance w Bawaria Motors Gdańsk
Oktanowy Konkurs I : – WYNIKI!
Oktanowy Konkurs I – do wygrania kubki termiczne BMW

One Pingback/Trackback

  • Troche to jednak śmieszne, bezpośredni wtrysk, turbo, 1.6 i 102 konie :/ Ja wiem, że to chodzi o moment obrotowy i jego przebieg, że auto przyśpiesza w miare od dołu itp itd. . Ale tak czy siak wygląda to … żałośnie ? …

    • Dokładnie tak jak mówisz:) Owszem, czuć, że to BMW, ale jakieś takie bez… tego no wiesz… 🙂

  • Pingback: Nie kupuje mnie ta nowa jedynka - Wirujące Oktany()

Ta strona używa plików cookies (ang. ciasteczka). Możesz je wyłączyć w ustawieniach przeglądarki.
więcej o cookies
Ok